Gorące tematy: Po wyborach Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
614 postów 2467 komentarzy

WPS

stanislav - narodowiec, realista, wielopokoleniowy łodzianin, demaskator antypolskiej obłudy

Mateusz Piskorski- „wolny” zniewolony człowiek.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Działalność polskiego prezydenta i rządu obecnie nabiera cech śmieszności.

 

Mająca symptomy przestępstwa ( art. 129 kk) i pełna politycznej hipokryzji działalność polskiego prezydenta i rządu obecnie nabiera cech śmieszności.
W sytuacji, gdy  dyktujące Polsce  instrukcje polityczne – władze USA, z Donaldem Trumpem na czele, ściskają sobie ręce w Osace z prezydentem W.Putinem przy okazji szczytu G 20, gdy Rosja została znów członkiem Rady Europy pomimo skowytu polskich politykierów, tzw. ośrodka władzy w Polsce upatrują w Mateuszu Piskorskim zaraźliwy, ich zdaniem, przykład krytycznego, niepoprawnego politycznie myślenia o kierunkach i priorytetach polskiej polityki zagranicznej.
Czym na pewno skończy się wasalna względem USA i Izraela polityka zagraniczna obecnego kierownictwa politycznego naszego kraju? Odpowiedź jest prosta: skończy się nie tylko marginalizacją Polski jeśli chodzi o najważniejsze decyzje nie tylko w Europie, ale nawet w Europie Środkowo-Wschodniej. Najgorsze jest jednak to, że jeśli Polacy nie odbiorą jak najszybciej inicjatywy politycznej szaleńcom spod znaku PiS ( ale oczywiście także ich udawanej opozycji spod znaku PO i jej przystawek: pseudolewicowych,pseudoludowych i gejowskich), to Polskę czeka potencjalnie sytuacja przedrozbiorowa.
Każdy odpowiedzialny Polak, mający poczucie polskich obowiązków zobowiązany jest do działań dla obalenia rządów post okrągłostołowej mafii politycznej: PiS-PO- SLD-PSL + przystawki w postaci partii lewackich, gejowsko-antykulturowych i wykreowanych przez służby zagraniczne, wydające polecenia tzw. „służbom polskim”.
PZ
Uroczystość w ambasadzie Federacji Rosyjskiej w dniu 12 czerwca 2019 r, z okazji Dnia Rosji. Ambasador Federacji Rosyjskiej w Polsce, pan Sergiej Andriejew i przewodniczący partii Polska Patriotyczna, Paweł Ziemiński ( z prawej).
 
Goście zaproszeni na uroczystość w dniu 12 czerwca 2019 r.
Niedawno Rosjanie obchodzili swoje święto, Dzień Rosji. Z tej okazji ambasada urządza co roku przyjęcie. Chętnie tam chodzę, bo zawsze mogę tam spotkać ciekawych ludzi, zarówno Polaków, jak i Rosjan. No i oczywiście, jak to na przyjęciu, można tam też dobrze zjeść.
W tym roku również otrzymałem zaproszenie. Niestety tym razem nie mogłem się tam pojawić i zjeść moich ulubionych rosyjskich pierożków, pielmieni, ponieważ wśród zaproszonych gości znalazł się zwolniony niedawno za kaucją Mateusz Piskorski.
Mateusz Piskorski jest chyba jedynym na świecie „szpiegiem”, którego na skutek różnych nacisków (być może także w jakimś stopniu dzięki moim relacjom, które regularnie przez trzy lata publikowałem na Sputniku) wypuszczono niedawno z aresztu, pobierając za to zwolnienie kaucję w wysokości 200 000 złotych.
Mateusza Piskorskiego zwolniono warunkowo.
Nałożono na niego szereg obowiązków, których niewypełnienie może skutkować jego powrotem do aresztu. Między innymi jest zobowiązany dwa razy w tygodniu meldować się na komendzie policji. Ma zakaz opuszczania kraju i zakaz kontaktów z ludźmi, których na świadków powołała prokurator Anna Karlińska.
Otóż i ja znalazłem się na tej tzw. liście świadków, czyli liście osób z którymi Piskorski ma zakaz kontaktu. Przed przyjęciem otrzymałem od znajomego zapytanie, czy wybieram się do rosyjskiej ambasady z sugestią, że jeśli tak, to czy mógłbym zrezygnować, bo Piskorski chce skorzystać z zaproszenia. Mówiąc krótko, jeżeli będę tam ja, to on nie może być. Zrezygnowałem. Nie poszedłem do ambasady i nie zjadłem przez ABW moich ulubionych pielmieni.
Problem oczywiście nie jest tak trywialny, czy coś zjadłem, czy nie zjadłem.
Mateuszowi Piskorskiemu oblano pomyjami płaszcz i tak go wypuszczono na wolność. I niech tak chodzi! Piskorski nie wyszedł przecież z aresztu oczyszczony z zarzutów i uniewinniony. Z ludzkiego punktu widzenia to wspaniale, że nie ogląda już świata zza krat, ale mimo to nadal toczy się przeciw niemu proces, w którym jest oskarżony o szpiegostwo. Nadal ciągnie się za nim smród „ruskiego agenta”. A to skutecznie może uniemożliwiać mu prowadzenie jakiejkolwiek działalności politycznej.
Przez trzy lata przebywania Piskorskiego w areszcie wielu z jego współpracowników, ale i po prostu zwykłych członków partii Zmiana, „którą próbował założyć”, nie wytrzymało presji, przesłuchań, zajęło się swoimi sprawami i życiem. Piskorski napisał do nich list, w którym próbuje na nowo zaktywizować środowisko „Zmiany”.
„…nie zamierzam żalić się na mój osobisty los. Chcę tylko podkreślić, że mój areszt miał zastraszyć Was wszystkich, doprowadzić do zamrożenia aktywności całego środowiska. Być może w przypadku niektórych aktywistów plan ten się powiódł. Nie powinniśmy oceniać ich jednak zbyt pochopnie.
Każdy z nas staje w którymś momencie przed istotnymi życiowymi wyborami. Oni mieli prawo do wyboru spokojnego życia rodzinnego czy realizacji zawodowych planów. Być może w spokojniejszych czasach wrócą do jakiejś formy aktywności.
Nie czas zatem na rozliczanie i licytację, kto ile zrobił lub kto czego zaniechał. Każdy zrobił tyle, ile mógł, i na ile pozwalały mu obiektywne okoliczności”.
PiS to dobrze przemyślał, zanim Piskorskiego zwolnił.
Paradoksalny jest fakt, że przez trzy lata jego aresztu przed salą sądową, choćby na krótko, mogłem do niego podejść i mimo sprzeciwu eskortujących go policjantów poprosić o jakiś komentarz do tego, co się dzieje aktualnie za tymi zamkniętymi dla publiczności drzwiami. Teraz nie mogę już tego zrobić. Nie dlatego, że mi nie wolno. Mnie ich zakazy nie interesują. Ale dlatego, że on mógłby mieć kłopoty po jakiejkolwiek rozmowie ze mną. Skończyć by się to mogło utratą wpłaconych 200 000 złotych i powrotem za kraty.
Nie wiem, kiedy sąd raczy mnie przesłuchać, ale dopiero po złożeniu zeznań, po tym jak powiem: nie wiem, nie widziałem, nie słyszałem, nie mam zielonego pojęcia, o co wam chodzi (o czym ten sąd doskonale wie), będę mógł z Piskorskim porozmawiać. Chyba tylko na jedno pytanie będę mógł odpowiedzieć twierdząco. Wtedy, gdy sąd zapyta, a jest to zarzut, jaki stawia się Piskorskiemu: czy to prawda, że oskarżony Mateusz Piskorski próbował założyć partię polityczną? Tak, to prawda! Na pewno opiszę wtedy tę farsę, jaka dzieje się za zamkniętymi drzwiami, bo nikt mnie nie zmusi, bym milczał. Zakazy, żądanie milczenia itp. mnie nie dotyczą. Moim zadaniem jest rzetelnie przekazywać opinii publicznej to, co to państwo chce przed nią ukryć.
Na liście „świadków”, z którymi Piskorski nie może się kontaktować, znajduje się oprócz mnie około 70 osób. Po dziewięciu miesiącach procesu sąd przesłuchał do tej pory raptem kilku z nich. Lista ta obejmuje wszystkich bliskich współpracowników Piskorskiego. Bez znaczenia jest to, czy mają coś do powiedzenia w przedmiotowej sprawie. Ważne, że on nie może się z nimi kontaktować. Jest wolny, ale w jakimś sensie politycznie ubezwłasnowolniony przez system.
Piskorski dalej pisze w swoim liście:
„Po opuszczeniu przeze mnie aresztu znalazłem się w nowej rzeczywistości. Realia każą zweryfikować dotychczasowe wyobrażenia i plany.
Powołanie przez prokuraturę wielu kluczowych ludzi ZMIANY na świadków miało tylko jeden cel: odizolowanie mnie od nich i doprowadzenie do paraliżu mojej działalności publicznej. Będziemy, rzecz jasna, starali się, by te zakazy obowiązywały jak najkrócej.
Ich istnienie powoduje jednak aktualnie konieczność stosowania formuł organizacyjnych w praktyce opartych na mojej dalszej absencji. Rzecz jasna, w ramach obowiązujących ograniczeń starać się będę ze wszystkich sił, by wspierać ZMIANĘ i całe środowisko”.
Oskarżany o „próbę założenia partii politycznej” nie zrezygnował z tego „przestępczego” działania i dalej bezczelnie oznajmia:
„Uważam, że celem strategicznym nas wszystkich powinno być doprowadzenie do powstania skutecznej partii politycznej. Cel ten poprzedzony jednak musi zostać długim marszem.
Podczas tego marszu skonsolidować należy przede wszystkim zdezintegrowane dziś i częściowo zastraszone środowisko. Można to osiągnąć m.in. poprzez powołanie do życia inicjatyw środowiskowych o charakterze ponad- i pozapartyjnym. Mogą to być m.in. stowarzyszenia, z których jedno, kluczowe, zostanie niebawem powołane.
Niezbędne będzie stworzenie zinstytucjonalizowanej, ale też nieformalnej infrastruktury środowiskowej, wyznaczenie osób koordynujących poszczególne obszary zagadnień”.
Także inni politycy z powodów mniej lub bardziej kunktatorskich obawiają się, że będą oskarżani o utrzymywanie kontaktów ze „szpiegiem”, też mają problem, by się z nim spotkać czy podjąć jakąś polityczną współpracę. PiS zastraszył wszystkich. Strach przed posądzeniem o „ruską agenturę” jest dziś tak powszechny w Polsce jak w powieści Orwella. Czasem dochodzi już do tego, ze gdy ktoś kogoś zaczyna oskarżać o ruską agenturę, dowiadujemy się, że sam nią jest, bo przecież złodziej pierwszy krzyczy: łapać złodzieja!
W mediach mainstreamowych do tej pory nie ukazał się żaden wywiad z człowiekiem, którego PiS przez trzy lata trzymał w więzieniu, utajniając powody jego uwięzienia. Media nie interesowały się jego losem, gdy siedział, i nie interesują się dalej, gdy po trzech latach można już z nim porozmawiać, na co wcześniej prokuratura nie wyrażała zgody. Dziwne, że media tym się nie interesują? Nie, to po prostu też wiele mówi o nich i polskich „elitach” politycznych.
„…prawdziwa walka dopiero się zaczyna. I nie jest to wyłącznie moja walka przed wymiarem sprawiedliwości – krajowym i międzynarodowym – ale przede wszystkim walka o przyszłość projektu politycznego, który wspólnie opracowaliśmy i który stanowi syntezę myśli i energii każdego z nas.
Tytuł własności intelektualnej tego projektu należy do każdego z nas, podobnie jak jego perspektywy i przyszłość. Pomimo trzech lat za kratami, ja w ten projekt nadal wierzę – a może nawet wierzę jeszcze bardziej niż przedtem – i pewien jestem, że i Wy tą wiarę podzielacie. W przyszłości przyjmę każdą rolę, którą kolektywną decyzją dla mnie zasugerujecie.
Pozostawałem i, mimo trzyletniej przerwy, nadal pozostaję do Waszej dyspozycji. Wasz partyjny Towarzysz” – kończy swój list Piskorski.
Jarosław Augustyniak, polski publicysta, Warszawa

 
 
Aneks:

KOMENTARZE

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031