Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
515 postów 1632 komentarze

WPS

stanislav - narodowiec, realista, wielopokoleniowy łodzianin, demaskator antypolskiej obłudy

Smutna refleksja Polaka nad prezydentem swojego kraju

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jestem pewien, że również stosunki rosyjsko-polskie wcześniej czy później osiągną tak wysoki, z prawdziwego zdarzenia partnerski poziom. Leży to w interesie naszych narodów, całego kontynentu europejskiego.

 

 
Duda_Westerplatte
Czym różni się mały, niesamodzielny polityk, niezdolny do uchwycenia istoty wydarzeń historycznych i współczesnych, nie posiadający żadnej wizji swojej politycznej misji,  od prawdziwego męża stanu, którego stać na głęboką refleksję nad przeszłością oraz na wyznaczenie sobie i narodowi, któremu przewodzi, śmiałych celów na przyszłość oraz zmierzającego z  determinacją i z powodzeniem do realizacji swojej wizji?
Łatwo to zrozumieć kiedy porównuje się przemówienie prezydenta Andrzeja Dudy, z dnia 1 września 2016 r.  z okazji 77 rocznicy wybuchu II Wojny Swiatowej,  z treścią tzw.  „Listu do Polaków”  Władymira Putina, pełniącego wówczas funkcję premiera Federacji Rosyjskiej,  opublikowanego 31.08.2009 r. , w przeddzień uroczystości z okazji 70 rocznicy wybuchu II Wojny Swiatowej, w której W.Putin wziął udział razem z  kanclerz Niemiec, Angelą Merkel  na zaproszenie premiera D.Tuska.
Russia's Prime Minister Vladimir Putin makes a speech at Westerplatte, September 1, 2009, during ceremonies marking the 70th anniversary of Nazi Germany's invasion of Poland. REUTERS/Peter Andrews (POLAND ANNIVERSARY POLITICS CONFLICT)
We wspomnianej uroczystości  wziął także udział i wygłosił  przemówienie ówczesny prezydent Rzeczypospolitej Polskiej,  Lech Kaczyński. Oboje zaproszeni goście zagraniczni wygłosili wówczas 1 września 2009 r. przemówienia na Westerplatte, ale ważniejszym w przypadku W. Putina była treść listu, z którym zwrócił się on dzień wcześniej do Polaków i europejskiej opinii publicznej.
kaczyński_Idzie
 
Przypomnijmy sobie  treść „Listu do Polaków”  i głęboko ją przemyślmy, warto.
Oto już 70 lat dzieli nas od tragicznej, czarnej daty w historii cywilizacji – 1 września 1939 roku. Pierwszego dnia najbardziej niszczycielskiej, krwawej wojny, której doświadczyły Europa i cała ludzkość.
Gdy Premier Polski Pan Donald Tusk skierował do mnie zaproszenie na uroczystości poświęcone rocznicy wybuchu II wojny światowej, przyjąłem je bez wahania. Po prostu nie mogłem postąpić inaczej. Ponieważ ta wojna zabrała życie 27 milionom moich rodaków i każda rosyjska rodzina odczuwa własny ból z powodu tamtych strat, z pokolenia na pokolenie jest u nas przekazywana duma z Wielkiego Zwycięstwa, z bohaterskich czynów ojców i dziadów, którzy przebyli szlak frontowy. Dlatego że Rosja i Polska były sojusznikami w tej sprawiedliwej bitwie. Wspólnym obowiązkiem moralnym dziś żyjących jest pochylić głowę przed poległymi, przed męstwem i odwagą żołnierzy różnych krajów, którzy walczyli i zmiażdżyli faszyzm.
XX wiek zostawił głębokie, niegojące się rany: rewolucje, zamachy, dwie wojny światowe, okupacja nazistowska większej części Europy i tragedia Holocaustu, rozłam kontynentu według zasad ideologicznych. Ale w pamięci Europejczyków pozostały też zwycięski maj 1945 roku, Akt Końcowy z Helsinek, upadek muru berlińskiego, olbrzymie przemiany demokratyczne w Związku Radzieckim i Europie Wschodniej na przełomie lat 80. i 90.
Wszystko to jest naszą wspólną historią, a ona jest nieodłączna od nas samych. I nie ma takiego sędziego, który mógłby wystawić przeszłości absolutnie bezstronny werdykt. Podobnie jak nie ma kraju, który by nie zaznał tragicznych losów, ostrych zakrętów, decyzji państwowych dalekich od wysokich zasad moralnych. Jeśli chcemy mieć pokojową i szczęśliwą przyszłość, powinniśmy wyciągać wnioski z historii. Spekulowanie zaś na pamięci oraz próby preparowania historii, wyszukiwanie w niej powodów do wzajemnych roszczeń i krzywd, jest nadzwyczaj szkodliwe i nieodpowiedzialne.
Półprawda zawsze jest podstępna. Dawne tragedie – nie do końca uświadomione lub uświadomione w sposób zakłamany i obłudny – nieuchronnie prowadzą do nowych fobii historyczno-politycznych, które zderzają ze sobą państwa i narody. Wpływają na świadomość społeczną, zniekształcając ją, aby dogodzić nierzetelnym politykom.
Płótno historyczne to nie tania reprodukcja, którą można tandetnie podretuszować, zgodnie z życzeniem zleceniodawcy wyrzucić to, co się nie podoba, albo zmienić tło, dodając barw jasnych lub ciemnych. Niestety, z takimi przykładami przenicowania przeszłości często mamy dzisiaj do czynienia. Dostrzegamy próby napisania historii od nowa dla potrzeb chwilowej koniunktury politycznej. W niektórych krajach w ogóle się zagalopowali – heroizują wspólników nazistowskich, stawiają w jednym szeregu ofiary i katów, wyzwolicieli i okupantów.
W sposób sztuczny wyrywa się epizody ze wspólnego tła historycznego, kontekstu polityczno-gospodarczego czy wojskowo-strategicznego. Przedwojenną sytuację w Europie rozpatruje się fragmentarycznie i poza związkiem przyczynowo-skutkowym. Symptomatyczne jest to, że przeinaczaniem historii często zajmują się ci, którzy w praktyce stosują podwójne standardy również w polityce współczesnej.
Mimowolnie zadajesz sobie pytanie, jak dalece tego rodzaju mitotwórcy odróżniają się od autorów niezapomnianego „Krótkiego kursu historii” Stalina [„Krótki kurs Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików)” – podstawowy radziecki materiał propagandowy], z którego wymazywano niewygodne dla „przywódcy wszystkich narodów” nazwiska lub wydarzenia, narzucano szablonowe, na wskroś ideologizowane wersje tego, co już się zdarzyło.
Proponują więc nam dzisiaj, byśmy bez zastanowienia i bez wahania przyznali, że jedynym „spustem” II wojny światowej stał się radziecko-niemiecki pakt o nieagresji z 23 sierpnia 1939 roku. Zwolennicy takiego stanowiska nie zadają sobie elementarnych pytań – czy Układ Wersalski, który podsumował I wojnę światową, nie pozostawił po sobie mnóstwa „ładunków z opóźnionym zapłonem”? Najważniejszy z nich – to nie tylko fakt klęski Niemiec, lecz również ich upokorzenie. Czyż granic w Europie nie zaczęto burzyć znacznie wcześniej niż 1 września 1939 roku? Czy nie było anszlusu Austrii, nie było rozszarpanej Czechosłowacji, kiedy nie tylko Niemcy, lecz również Węgry i Polska w istocie rzeczy wzięły udział w nowym podziale terytorialnym Europy? Tego samego dnia, gdy dokonano zmowy w Monachium, Polska wystosowała do Czechosłowacji własne ultimatum i równocześnie z niemieckimi jednostkami wprowadziła swoją armię do powiatów cieszyńskiego i frysztackiego.
Czyż można przymknąć oczy na zakulisowe próby zachodnich demokracji „wykupienia się” od Hitlera i przeniesienia jego agresji „na Wschód”? Na to, jak w sposób planowy i za powszechnym przyzwoleniem zdemontowano gwarancje bezpieczeństwa i systemy ograniczenia zbrojeń istniejące w Europie?
I wreszcie, jaki był wojskowo-polityczny oddźwięk zmowy z Monachium z 29 września 1938 roku? Czyżby nie wówczas Hitler już ostatecznie zrozumiał, że „wszystko mu wolno”? Że Francja i Wielka Brytania „nie kiwną nawet palcem”, by obronić swoich sojuszników. „Dziwna wojna” na froncie zachodnim i tragiczny los pozbawionej pomocy Polski udowodniły, niestety, że jego nadzieje nie były płonne.
Bez żadnych wątpliwości można z pełnym uzasadnieniem potępić pakt Mołotow-Ribbentrop zawarty w sierpniu 1939 roku. Ale przecież rok wcześniej Francja i Anglia podpisały w Monachium głośny układ z Hitlerem, rujnując wszelkie nadzieje na stworzenie wspólnego frontu walki z faszyzmem.
Dziś rozumiemy, że każda forma zmowy z reżimem nazistowskim była nie do przyjęcia z moralnego punktu widzenia i nie posiadała żadnych perspektyw na realizację. Jednak w kontekście wydarzeń historycznych tamtych czasów Związek Radziecki nie tylko pozostał sam na sam z Niemcami, ponieważ państwa zachodnie odrzuciły proponowany system bezpieczeństwa zbiorowego, lecz także stanął w obliczu wojny na dwa fronty – przecież właśnie w sierpniu 1939 roku do maksymalnego stopnia rozognił się konflikt z Japończykami na rzece Chałchin-Goł [trwająca od 11 maja do 16 września, wygrana przez ZSRR bitwa z Japończykami].
Odrzucić propozycję Niemiec o podpisaniu paktu o nieagresji – w warunkach, gdy ewentualni sojusznicy ZSSR na Zachodzie zgodzili się już na analogiczne porozumienia z III Rzeszą i nie chcieli współpracować ze Związkiem Radzieckim – samotnie zderzyć się z najpotężniejszą wojenną machiną nazizmu – ówczesna dyplomacja radziecka całkiem zasadnie uznała to za krok co najmniej nierozsądny.
Sądzę, że to właśnie zmowa monachijska doprowadziła do rozproszenia tych, którzy byli naturalnymi sojusznikami w walce z nazizmem, wywołała nieufność i podejrzliwość między nimi. Oglądając się zaś na przeszłość, wszyscy – i na zachodzie, i na wschodzie Europy – powinniśmy pamiętać, jakie tragedie mogą spowodować tchórzostwo, zakulisowa polityka gabinetowa, dążenie do zapewnienia własnego bezpieczeństwa i racji stanu kosztem innych. Pamiętać o tym, że rozsądnej i odpowiedzialnej polityki, wychodzącej poza granice moralne i prawne, być nie może.
Moim zdaniem szczególnie ważny jest etyczny aspekt polityki. W związku z tym chciałbym przypomnieć, że w naszym kraju niemoralny charakter paktu Mołotow-Ribbentrop został jednoznacznie oceniony przez parlament [24 grudnia 1989 r. Zjazd Deputowanych Ludowych ZSRR przyjął oświadczenie potępiające pakt z 1939 r.]. Czego na razie nie możemy powiedzieć o szeregu innych państw, chociaż one w latach 30. też podejmowały bynajmniej niejednoznaczne decyzje.
I wreszcie kolejna lekcja historii. Całokształt doświadczeń z okresu międzywojennego – od pokoju wersalskiego do wybuchu II wojny światowej – przekonuje, że niemożliwe jest stworzenie skutecznego systemu bezpieczeństwa zbiorowego bez udziału wszystkich krajów kontynentu, w tym Rosji.
Jestem przekonany, że Europa jest w stanie dać obiektywną ocenę tragicznej wspólnej przeszłości, zabezpieczyć się przed powtórzeniem dawnych błędów. Właśnie dlatego optymizmem musi napawać to, że podczas międzynarodowej konferencji historyków, która odbyła się w Warszawie w maju i w której uczestniczyli badacze rosyjscy, polscy i niemieccy, wypowiedziano niemało wyważonych, obiektywnych ocen dotyczących przyczyn II wojny światowej.
Dla narodów Związku Radzieckiego, Polski i innych państw była to wojna o życie, o prawo do własnej kultury, języka i po prostu przyszłości. Pamiętamy wszystkich, którzy uczestniczyli w tej walce wraz z narodem radzieckim. Polaków, którzy jako pierwsi zagrodzili drogę agresorowi, mężnie bronili Warszawy i umocnień Westerplatte we wrześniu 1939 roku, a potem walczyli w szeregach Armii Andersa i Wojska Polskiego, oddziałach Armii Krajowej i Armii Ludowej. Amerykanów, Anglików, Francuzów, Kanadyjczyków i innych żołnierzy drugiego frontu wyzwalających Europę Zachodnią. Niemców, którzy, nie bojąc się represji, stawiali opór reżimowi hitlerowskiemu.
Powstanie koalicji antyhitlerowskiej było, bez przesady, punktem zwrotnym w historii XX wieku i jednym z najbardziej decydujących wydarzeń ubiegłego stulecia. Świat ujrzał, że kraje i ludzie – mimo wszystkich odmienności, różnorodności dążeń narodowych, sprzeczności taktycznych – są w stanie zjednoczyć się w imię przyszłości, w celu przeciwdziałania globalnemu złu. I dziś, kiedy łączą nas wspólne wartości, po prostu powinniśmy korzystać z tych doświadczeń partnerstwa, żeby skutecznie sprostać wspólnym wyzwaniom i zagrożeniom, rozszerzać globalną przestrzeń współpracy, usuwać takie anachronizmy jak linie podziału niezależnie od tego, jaki charakter by one przybierały.
Oczywiste jest, że z taką logiką w żaden sposób nie da się pogodzić nawrotów konfrontacyjnej spuścizny epoki zimnej wojny, wąskiego, blokowego podejścia do kluczowych problemów teraźniejszości. Prawdziwie demokratyczny i wielobiegunowy świat wymaga wzmacniania humanistycznych zasad stosunków międzynarodowych, zakłada odrzucenie ksenofobii, prób stawiania się ponad prawem.
Mimo wszystko można twierdzić, że Europa i cały świat zmierzają w stronę większego bezpieczeństwa dla wszystkich, zrozumienia znaczenia wspólnej pracy na rzecz rozstrzygnięcia problemów współczesności, a nie mnożenia waśni.
Powojenne pojednanie historyczne Francji i Niemiec utorowało drogę do powstania Unii Europejskiej. Z kolei mądrość i wspaniałomyślność narodów rosyjskiego i niemieckiego oraz przezorność działaczy państwowych obu krajów pozwoliły uczynić zdecydowany krok w kierunku budowy Wielkiej Europy. Partnerstwo Rosji i Niemiec stało się przykładem wychodzenia sobie naprzeciw, patrzenia w przyszłość przy zachowaniu troskliwego stosunku do pamięci o przeszłości. I dzisiaj rosyjsko-niemiecka współpraca odgrywa wielce ważną, pozytywną rolę w polityce międzynarodowej i europejskiej.
Jestem pewien, że również stosunki rosyjsko-polskie wcześniej czy później osiągną tak wysoki, z prawdziwego zdarzenia partnerski poziom. Leży to w interesie naszych narodów, całego kontynentu europejskiego.
Jesteśmy głęboko wdzięczni za to, że w Polsce, gdzie w polskiej ziemi spoczywa ponad 600 tys. żołnierzy Armii Czerwonej, którzy oddali życie za jej wyzwolenie, z troską i należytym szacunkiem traktuje się nasze cmentarze wojskowe. Proszę mi wierzyć, słowa te nie są grzecznościową formułą, lecz są szczere i płyną z głębi serca.
Naród rosyjski, którego losy zniekształcił reżim totalitarny, dobrze rozumie uczulenia Polaków związane z Katyniem, gdzie spoczywają tysiące żołnierzy polskich. Powinniśmy wspólnie zachowywać pamięć o ofiarach tej zbrodni.
Zarówno cmentarze pamięci Katyń i Miednoje, podobnie jak i tragiczne losy żołnierzy rosyjskich, którzy dostali się do niewoli podczas wojny 1920 roku, powinny się stać symbolem wspólnego żalu i wzajemnego przebaczenia.
Cienie przeszłości nie powinny już dłużej zaćmiewać dzisiejszej, a tym bardziej jutrzejszej, współpracy między Rosją i Polską. Naszym obowiązkiem wobec poległych, wobec samej historii jest dołożyć wszelkich starań dla uwolnienia stosunków rosyjsko-polskich od brzemienia nieufności i uprzedzeń, który otrzymaliśmy w spadku. Musimy zamknąć tę stronę i zacząć zapisywać nową.
Dzisiaj, wspominając pierwszy dzień II wojny światowej, zwracamy nasze myśli ku jej dniu ostatniemu – Dniu Zwycięstwa. Byliśmy razem w tej bitwie o przyszłość ludzkości. I tylko od nas zależy, żeby wszystko to, co jest najlepsze, co łączy narody Rosji i Polski, wzmacniało się przez nowe uczynki i pomnażało się w rozpoczętym XXI stuleciu.
Ważne jest, że dzisiaj w stosunkach rosyjsko-polskich pojawiają się oznaki takiej właśnie twórczej logiki. Po niewytłumaczalnie długiej przerwie wznowiły pracę główne mechanizmy dialogu dwustronnego, na poziomie zarówno państwowym, jak i społecznym. Rozwijają się kontakty transgraniczne, poszerza się wymiana kulturalna, edukacyjna i inne kontakty humanitarne.
Rok 2008 okazał się udany dla naszych stosunków handlowych i gospodarczych, wzajemne obroty wzrosły ponad 1,5-krotnie. W dzisiejszych trudnych warunkach światowego kryzysu chcemy dołożyć wszelkich starań, by pokonać wpływ niekorzystnej światowej koniunktury gospodarczej i zająć się nowymi obiecującymi projektami. Chodzi o energetykę, transport, wysokie technologie i innowacje, wzajemne inwestycje w przemyśle, rolnictwie i infrastrukturze. Jednym słowem,przed Rosją i Polską otwierają się obiecujące perspektywy partnerskiej pracy, budowania stosunków godnych dwu wielkich europejskich narodów.
Na zakończenie pragnę przekazać wszystkim Polakom – i przede wszystkim kombatantom II wojny światowej – najserdeczniejsze życzenia pokoju, szczęścia i pomyślności.
Tytuł (tu – lead) i przypisy pochodzą od autora. Tekst powstał w języku rosyjskim i został przetłumaczony przez ambasadę rosyjską w Warszawie
Treść wczorajszego wystąpienia prezydenta Andrzeja Dudy tutaj:

więcej:https://wiernipolsce1.wordpress.com/2016/09/02/smutna-refleksja-polaka-nad-prezydentem-swojego-kraju/

 

KOMENTARZE

  • Cóż...
    Chciałbym jeszcze za mojego życia doczekać POLSKIEGO premiera, prezydenta, takiego formatu jak prezydent FR, Władimir Putin.
    Dzisiaj za Onet.pl
    "- Jeśli ktoś chce zacząć rewidować wyniki drugiej wojny światowej, spróbujmy podyskutować na ten temat. Ale wtedy trzeba zacząć dyskutować nie na temat Kaliningradu, a ogółem - wschodnich ziem Niemiec, Lwowa, który był częścią Polski itd., itd. - powiedział Władimir Putin w wywiadzie dla agencji Bloomberga, który dziś cytowany jest na całym świecie. Jak stwierdził prezydent Rosji, rewidowanie wyników wojny "otworzyłoby to puszkę Pandory". "
  • @ Autor
    Szkoda, że nie napisał nic o defiladzie w Brześciu...
    Gdyby nie głupi pomysł ataku na Polskę zamiast wspólnego ataku z Polską na Niemcy, ZSRR nie poświęciłby ponad 20 mln istnień. Skończyłoby się na w sumie małej wojence granicznej (w porównaniu ze skalą IIWŚ) i faszyzm przestałby istnieć najdłużej po miesiącu. A tak... dupa blada. Ale może o to w tym wszystkim chodziło, żeby wybić jak najwięcej Słowian i Chińczyków.

    I jeszcze te sugestie, że Rosja i Niemcy to sąsiedzi.... no.. "pięknie" prawda?

    Jedno jest pewne - Ruskich nie wolno wk...ć. Ale trzeba umieć się przed nimi chronić i z nimi współpracować. Zwłaszcza jak są pod niemiecką lub anglo-sasko kontrolą. To samo dotyczy Niemiec. "Chyba" nawet bardziej.

    5* za poruszone problemy.

    Ukłony

    Ps.

    To kiedy oddadzą wrak? - sorry musiałem zapytać.
  • @lorenco 01:08:10
    "wschodnich ziem Niemiec, Lwowa, który był częścią Polski itd., itd. - "

    Czyli również Karelii... ;-)
  • @Jasiek 05:37:35
    ///Szkoda, że nie napisał nic o defiladzie w Brześciu... ///

    Niech pomyślę dlaczego (nie napisał nic ) o defiladzie.Hmmm.......może dlatego że nie było żadnej defilady w Brześciu ?
    może dlatego że "defilada w Brześciu" to dobry temat dla propagandystów perorujących przed niezbyt wykształconą publiką,ale nie może być tematem poważnych rozmówców?

    https://www.youtube.com/watch?v=6RC2bFEprcU

    PS
    a jeśli poszperasz w nieprzebranych zasobach internetu np tych dotyczących prawa, to dowiesz się (o zgrozo) że umowy o "nieagresji" czy "dobrosąsiedztwie" z punktu widzenia prawa międzynarodowego nie są umowami sojuszniczymi.
  • @ikulalibal 06:46:03
    "może dlatego że nie było żadnej defilady w Brześciu ? "

    To kuźwa świadkowie mieli zbiorową halucynację? Fotki też podrobili? Szkoda, że "paleta" się nie połamała, to Guderian by sej chociaż nogę skręcił, a potem miał zator.

    "a jeśli poszperasz w nieprzebranych zasobach internetu np tych dotyczących prawa, to dowiesz się (o zgrozo) że umowy o "nieagresji" czy "dobrosąsiedztwie" z punktu widzenia prawa międzynarodowego nie są umowami sojuszniczymi."

    Jeśli to ma być usprawiedliwienie na danie dupy na ponad 20 mln ofiar, to rzeczywiście "o zgrozo". Albo się broni własnych interesów, albo się...
    Zapamiętajcie sobie Szanowny Towarzyszu Ikulalibalowiczu, że albo się walczy z faszystami albo się daje dupy po całości - jak zsrr nie przymierzając. A potem Olaboga! Wielka Wojna Ojczyźniana! Za Stalina! Na Berlin! I proszę mi się nie wykręcać prawem międzynarodowym. Bo to tylko prawnicze uniki zasłaniające błąd Niebu przebrzydły. Więc i cena była adekwatna.

    I co teraz?

    Ku Chwale Ojczyzny!
  • @Jasiek 12:10:46
    /// albo się walczy z faszystami albo się daje dupy po całości///

    Powiadasz? poważnie tak myślisz czy tylko jesteś pochopny? jak nie przymierzając pewien wybitny dyplomata polski który w 1939r r wydał broszurę "Polska jest mocarstwem" Można ją kupić na allegro http://archiwum.allegro.pl/oferta/lukasiewicz-j-polska-jest-mocarstwem-1939-i3606080622.html# Kupić nie kupić ale pośmiać się można zważywszy na to co miało miejsce kilka miesięcy po wydaniu książki.
    Więc jak powiadasz? albo walczyć albo dawać dupy? to uniwersalna zasada? pytam dla porządku .
    Wrzesień 1938r
    http://outsidermedia.cz/wp-content/uploads/2014/08/starikov19.jpg
    https://nstarikov.ru/wp-content/uploads/2014/08/22.jpg

    http://outsidermedia.cz/wp-content/uploads/2014/08/starikov20.jpg


    Warszawa 11.11.1938 ( z 9 na 10 listopada 1938r w III Rzeszy miała miejsce tzw "kryształowa noc" )
    https://nstarikov.ru/wp-content/uploads/2014/08/19.jpg
  • @ikulalibal 13:17:26
    No przecież oni wtedy z nikim nie prowadzili wojny...
  • @Jasiek 13:21:22
    Nie prowadzili? to dlaczego Czesi piszą o "polskich okupantach" i "braterskich uściskach polskich i madziarskich okupantów"? http://euportal.parlamentnilisty.cz/Articles/13620-polsko-hitleruv-spojenec-nejen-pri-zniceni-ceskoslovenska-podivejte-se-na-zajimava-fota-bratrickovani-polaku-s-nemci.aspx
    Może cyganią,kto ich tam wie.
    Chociaż nie wykluczam że "nie prowadzili" bo gdyby prowadzili nie dali by powodu do tego aby państwo polskie nazwano "hieną" (Poland is a greedy hyena of Europe )
    W sumie to dość smutne (nie mówiąc już że obrzydliwe) bo drapieżnik to jednak drapieżnik,wilk jaki okrutny czy inny niedźwiedź a hiena to tylko nikczemny ścierwojad.
  • @ikulalibal 13:39:34
    "Nie prowadzili? to dlaczego Czesi piszą o "polskich okupantach" i "braterskich uściskach polskich i madziarskich okupantów""

    Zaraz, moment, czy my potem:
    - Wywołaliśmy przez to wojnę światową?
    - Sprzymierzyliśmy się z Czechami przeciw Węgrom?
    - Czy potem straciliśmy tzn Węgrzy zabili ponad 20mln Polaków?
    - Czy teraz robimy propagandę, jak to bohatersko walczyliśmy przeciw Węgrom ?
    - Czy w Grupie Wyszehradzkiej Słowacja czuje się uciśniona? Okupowana? "Hienujemy" ją.
    Brzmi absurdalnie, prawda?

    Jak to było? Znaj proporcje mocium Panie? Ale rozmachu interpolacji winszuję.

    Ps.

    Niemcy z Ruskimi trochę za to nas teraz "hienują".
    Dlaczego Miś się zrobił taki małostkowy i nie chce oddać wraku?
    Bo co? Bo się przestraszył pomyleńców z PiSu co tak strasznie machają szabelką? Przecież jest okazja żeby zatkać tym głąbom papę....
    No jak jest?
  • @ikulalibal 13:17:26
    Dziękuję za zdjęcia. Moim zdaniem mają dużą wartość.
    Sądzę jednak, że przytoczenie ich w kontekście w jakim wymieniamy poglądy jest nieco nie trafione, bo to chyba obchody Święta Niepodległości i wydaje mi się, że nie tylko niemieckie (poza polskimi oczywiście) mundury tam widać...
    Kontekst byłby zatem zupełnie inny.

    Ukłony

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30