Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
515 postów 1632 komentarze

WPS

stanislav - narodowiec, realista, wielopokoleniowy łodzianin, demaskator antypolskiej obłudy

Rocznica czerwca 1976 w Ursusie

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Zygmunt Wrzodak(...)w XX Rocznicę nazwał Michnika, Kuronia i całą resztę „dobroczyńców narodu” różowymi hienami, które po plecach polskich robotników dorwali się do władzy.

 

Przemówienie pod pomnikiem Czerwca 1976 wygłoszone w 2006r. przez Cezarego Piotra Tarkowskiego. Przemówienie, które rozwścieczyło rządzące w Polsce żydostwo.
.
Warto zwrócić uwagę na symbolikę pomnika – w tzw. polskich przemianach Kościół odegrał nie bagatelną rolę – oraz na zmianę przeznaczenia biurowca po zlikwidowanych przez żydo-reżimową bandę ZM Ursus. – D.Kosiur
_________________________
photoCezary Piotr Tarkowski
„W dn. 18 czerwca 2006r., na prośbę i usilne nalegania ursuskiej „Solidarności”, w XXX rocznicę wydarzeń czerwcowych, w imieniu osób represjonowanych, wygłosiłem przemówienie. Wcześniej ostrzegałem przewodniczącego, „S”, że nie będę wygadywał kretynizmów o obecnej rzekomej wolności, suwerenności i o tym, że walczyliśmy o godność robotników. Oświadczyłem, że bez względu na konsekwencje, wygarnę bolesną dla Polaków prawdę. Dwa dni przed uroczystościami, zostawiłem w biurze „S” tekst swojego przemówienia, mając nadzieję, że wybiorą do tej roboty kogoś innego. Ale prawdopodobnie żadnemu ze związkowców nie chciało się pisma przeczytać, wiec aby nie zawieść kolegów, zabrałem głos.
Rok rocznie, pod tym samym pomnikiem piano peany pod adresem „bohaterów” Ursusa, którzy podjudzeni przez chazarskich prowokatorów wyszli na tory kolejowe i je rozkręcili, wstrzymując na wiele godzin ruch kolejowy, przebili opony w ciężarówce blokując ruch kołowy wzdłuż fabryki, rozkradli samochody dostawcze z cukrem i jajkami, a nawet ograbili prywatnego piekarza z chleba i plantatora truskawek. Na tle ruin niegdyś wspaniałej, nowoczesnej fabryki, która zaopatrywała w doskonałe ciągniki nie tylko polskich rolników, ale eksportowano je do 56 krajów świata, bredzono o demokracji i świetlanej przyszłości Polski i oczywiście o narażających wolność a nawet życie chazarskich dobroczyńcach niosących braterską pomoc polskiemu robotnikowi. Zazwyczaj jako pierwszy przemawiał Macierewicz albo Olszewski, a później w tym samym stylu majaczyli inni. Pierwszy wyłamał się Zygmunt Wrzodak, który w XX Rocznicę nazwał Michnika, Kuronia i całą resztę „dobroczyńców narodu” różowymi hienami, które po plecach polskich robotników dorwali się do władzy.
 
img404-800x600
635224597193849564 946a025b4bf0a0a50fa4c0ddc403f3d47327bcef
Ursusa socjalistyczne wczoraj i kapitalistyczne dzisiaj lub przemysł PRL „okupowanej” przez ZSRR i przemysł „niepodległej” RP zintegrowanej z Zachodem
Po tym przemówieniu, polskojęzyczne media dostały szału i ujadały opluwając Wrzodaka przez rok cały z nawiązką. Dlatego stając przed mikrofonami kilkunastu rozgłośni radiowych i stacji telewizyjnych (była nawet telewizja francuska), wiedziałem co mnie czeka. Wcześniej jednak wysmarowałem ogromny artykuł do „Naszej Polski”, który znacznie okrojony z „antysemickich treści” ukazał się w poniedziałek 19 czerwca, a w którym m. in. zawarłem główne tezy swojego przemówienia. Artykuł ten ukazał się na rozkładówce (dwie strony w środku gazety) tylko dlatego, że redakcja nie miała możliwości wycofać go z drukarni, ponieważ kiedy przemawiałem , druk szedł już pełną parą. I tylko dlatego ten popularny tygodnik „narodowy”, był jedyną gazetą w Polsce, która mnie nie opluła. Bo już tego samego dnia PAP podała w radio i telewizji, że  jakiś nikomu nieznany Tarkowski, nie wiadomo skąd się wziął i wbrew woli ludu wygłosił okropne przemówienie. Wyglądało to tak, jakbym spadł z księżyca, wyrwał mikrofon i przemówił obrażając największych w historii bohaterów z metką KOR. Już w poniedziałek Szechter grzmiał w swoim szmatławcu, jak to „nikomu nieznany” Tarkowski zakłócił wielką, wspaniałą uroczystość i zbezcześcił pamięć legendarnego, heroicznego KOR-u i jego bohaterów. Pierwszy Szechter jako przywódca stada, a za nim reszta. Jak psy. Najpierw szczeka jeden najsilniejszy, mający najwięcej do wyszczekania, a za nim cała reszta kundli i kundelków, a nawet pudli i ratlerków. A do wtóru rozległ się kwik wszystkich chazarskich świń w kraju między Odrą a Bugiem. Nie czytałem tych kłamstw i obelg, bo gadzinówka Szechtera śmierdzi, a ja ekskrementów do rąk nie biorę.
Przede mną stali wydelegowani posłowie i senatorzy, przedstawiciel gabinetu premiera Marcinkiewicza w randze sekretarza stanu i szefowa Kancelarii prezydenta Kaczyńskiego. Były delegacje hutników i górników, płockiej petrochemii i jeszcze kilu zakładów pracy, których nie udało się jeszcze zlikwidować, a nawet wiejskich kobit w strojach łowickich. Za mną stał jak zły duch – Macierewicz. Były premier Olszewski, przedstawiciele związków zawodowych i miejscowi notable. Ale dla mnie najważniejsi byli represjonowani w 1976 r. koledzy, których przyszła garstka i ok. 2 tys. mieszkańców Ursusa. Zacząłem:
 
„SZANOWNI PAŃSTWO,
DRODZY GOŚCIE,
KOLEDZY!
W czerwcu 1976 r., pracownicy ZM „Ursus”, oraz robotnicy przedsiębiorstw rozbudowujących fabrykę podjęli strajk w proteście przeciwko drastycznej podwyżce cen żywności.
Mija XXX lat od tamtych wydarzeń, a ja pamiętam wieczór 24 czerwca, jakby to było wczoraj. Tego wieczoru poprzedzającego strajk, przyjechałem pociągiem z Warszawy i idąc od stacji do samego domu, towarzyszył mi głos przemawiającego w telewizji ówczesnego premiera Piotra Jaroszewicza. Okna wszystkich mieszkań otwarte szeroko, a telewizory nastawione bardzo głośno, toteż prezesa Rady Ministrów słychać było w każdym zaułku miasta. Po dzienniku zapadła cisza. Jeszcze nie było ciemno, a miasto jakby pogrążyło się we śnie. Były przecież popularne imieniny Jana i Danuty i co roku z wielu mieszkań rozchodziło się gromkie „sto lat”, a tego wieczoru nic – cisza.
Mówię o tym dlatego, że tamten nastrój pamiętam lepiej, niż wydarzenia dnia następnego i późniejszy pobyt w więzieniu. W atmosferze tamtego wieczoru było coś niesamowitego, jakiś niezwykły klimat, którego nie zapomina się do końca życia. Była to zapowiedź tego, co nastąpiło nazajutrz.
A co się wydarzyło 25 czerwca, to wszyscy wiedzą. Sam opisywałem te wydarzenia rokrocznie w prasie narodowej i katolickiej. Wiadomo – bunt robotników, a potem bestialska pacyfikacja miasta z łapankami ulicznymi i powszechnym pałowaniem. Ścieżki zdrowia w takich przypadkach to standardowa procedura, ale kanalie z komisariatu w Ursusie okładali pałami na równi robotników, jak dzieci i staruszków. Przykładem był tu Mirek Cholewiński, kończący I klasę technikum, który w więzieniu był naszym najmłodszym bohaterem.
Jak nas tłukli te gnidy w milicyjnych mundurach niech świadczy fakt, że kiedy mnie zaczęli odbijać nerki, to ściany w korytarzyku wychodzącym na podwórze ursuskiego komisariatu były zabrudzone krwią do sufitu, a posadzkę pokrywały czerwone kałuże. Kto miał nieszczęście poślizgnąć się na tej krwi i przewrócić, wtedy był przez korytarz przekopywany.
Ze względu na tradycję katolicką, nie chcę przypominać nazwisk najgorliwszych oprawców z ursuskiego komisariatu, bo większość z nich nie żyje. Jednak nie odmówię sobie przyjemności, by wymienić nazwiska zbirów z Pałacu Mostowskich. Byli to inspektorzy: M. Jakimiak, M. Powierza i J. Cendrowski, którego tatuś zanim wstąpił do UB nazywał się Cederbaum. Natomiast por. Jerzy Lewandowski oddelegowany był z Komendy Stołecznej jako świadek w kilkudziesięciu sprawach odwoławczych. Wyjątkowo wredna była prokurator Zofia Wróblewska. Ta krótka lista będzie znacznie rozszerzona w książce, nad którą pracuję.
Mało nas dziś pod tym pomnikiem. Mało, bo większość uczestników tamtych wydarzeń nie żyje nie doczekawszy rehabilitacji, inni rozjechali się po Polsce i świecie w poszukiwaniu pracy i chleba. Ale najwięcej kolegów nie przyszło dlatego, bo im wstyd. Czujemy się bowiem współodpowiedzialni za to, co mamy w Polsce dziś. Nie o to walczyliśmy!
Taka jest prawda. Wstydzimy się tego, że daliśmy się wymanewrować i wykorzystać do przejęcia władzy w Polsce przez mroczne siły syjonistyczno –liberalne, które od 1968 r. tylko czekały na moment, by dokonać przewrotu. Dlatego już w kilka dni po rozruchach, garbatonose szczury wylazły z podziemia i zaczęły udzielać wsparcia finansowego rodzinom aresztowanych i wyrzuconych z pracy Polaków! Oto synowie i wnukowie „zasłużonych” morderców i ludobójców w służbie NKWD, UB, Informacji Wojskowej, zaczęli niby bezinteresownie nieść pomoc finansową i moralną naiwnym robotnikom. Ja tu muszę dodać, że to nie był jeszcze KOR, bo Komitet Obrony Robotników powstał dopiero 23 września 1976 r. Trzeba to podkreślić, że już wcześniej istniała doskonale zorganizowana grupa, z potężnym zapleczem finansowym, technicznym (mieli już powielacze) i wyraźnym programem politycznym, mającym na celu rozłożenie ówczesnego systemu i pokojowe zagrabienie dużego, bogatego wówczas kraju. Aby osiągnąć ten cel, należało wykorzystać wielkoprzemysłową klasę robotniczą i zrobiono to. Dlatego każdy, kto latem 1976 r. otrzymał pomoc finansową, usłyszał:- „nie należy się bać – my zawsze pomożemy”… Była to wyraźna zachęta, był to również początek koronkowego planu, rozłożonego na wiele lat.
Właśnie wtedy to syjonistyczne podziemie uchwyciło mocne przyczółki, stanowiąc najpierw trzon przewodzący KOR-owi, a kiedy powstała „Solidarność”, wypełzli spod ziemi na styropiany, niby to jako doradcy. Dziś kłamią, że byli twórcami „Solidarności”, no ale kłamstwo zawsze było podstawą ich działania. Dlatego już 2 000 lat temu, rzekł do nich Jezus:(…)”Wy macie diabła za ojca i chcecie pełnić pożądania waszego ojca. Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa…” To cytat z Ewangelii wg. Św. Jana. I nic się nie zmieniło – tatuś był zabójcą w NKWD lub UB, synek bryluje kłamstwami w mediach.
Ale wróćmy jeszcze na chwilę do „Solidarności”. Był to dziesięciomilionowy ruch społeczny, fenomen w dziejach świata. Jednak był zbyt narodowy i zbyt potężny, aby synowie diabła mogli urzeczywistnić swoje marzenia. Wybawieniem dla nich był stan wojenny, później zdradziecki Okrągły Stół, po którym przejęli już całą władzę. A właściwie wzięli sobie całe państwo i wmawiają Polakom, że jesteśmy wolni. – Nie jesteśmy wolni! Naród jest wolny, kiedy posiada własny potencjał gospodarczy. My go już nie mamy. Oddaliśmy kraj jak stado baranów, bez jednego chociażby wystrzału karabinowego! A śmiejemy się z Czechów, że poddali kraj w 1938 r. Naszymi rękoma dokonano tylko zmiany okupanta. Między jednym okupantem a drugim, istnieje jedynie różnica w formie stosowanego ucisku. Za komuny był terror polityczny, teraz mamy terror ekonomiczny.
Analogie mógłbym tutaj wymieniać do wieczora. Ale dla każdego okupanta fundamentalną sprawą jest niszczenie polskiego patriotyzmu. Stąd wściekłe ataki na patriotów, którzy mogli powiedzieć coś publicznie. Tak poniosło śmierć zawodową dziesiątki dziennikarzy. Tak zamknięto usta ks. prałatowi Henrykowi Jankowskiemu. (…)”
Dalej podziękowania w imieniu represjonowanych dla przybyłych bonzów, delegacji i mieszkańców Ursusa za przybycie i wysłuchanie. Nic ciekawego, więc szkoda czasu. Całość uroczystości wraz z moim przemówieniem została sfilmowana, a płytkę z nagraniem można nabyć w siedzibie ursuskiej „Solidarności”.
Nikt nie spodziewał się takiej niepoprawności politycznej, toteż moje przemówienie usiłowano przerwać. Ktoś, prawdopodobnie Macierewicz, szturchał mnie w plecy. Przewodniczący ursuskiej „Solidarności” niemal krzyczał mi do ucha, bym przestał. Któryś z prowokatorów i prowodyrów z 76 r. coś wrzasnął, ale moi koledzy go zaraz uciszyli. Ale ja nawet się nie zmieszałem, tylko grzmiałem do ludu Bożego prawdę, z której do dziś nie wszyscy zdają sobie sprawę. Dostałem gromkie brawa, ale tego na filmie z uroczystości już nie ma. Wycięto. Żyje natomiast kilkuset świadków, którzy mnie znają i te brawa pamiętają.
Oczywiście trafnie przewidziałem, że bez reperkusji się nie obejdzie. Ale to opiszę w następnym artykule, bo te represje trwają do chwili obecnej, jestem skazany na nie dożywotnio, ponieważ żydzi nie wybaczają nigdy. Bo choć minęło 10 lat, do dziś można wyczytać kłamstwa w internecie przy moim nazwisku. Każdy może wejść i sobie poczytać. Dlatego teraz do niektórych z nich się odniosę. Oto bzdura podana przez Polskojęzyczną Agencję Prasową: „Grupa byłych robotników Ursusa, marginalizowana przez obecne władze „Solidarności” ( wierutne kłamstwo) w geście protestu na wystąpienie Tarkowskiego (pana Tarkowskiego – gnido!), postanowiła złożyć swój wieniec dopiero po zakończeniu uroczystości. „Prowokacja!” Co on mówi? Kto to jest?- krzyczeli.
Jednym ze wznoszących te okrzyki był Emil Broniarek, który 30 lat temu protestował na kolejowych torach i doświadczył później represji oraz zwolnienia z pracy. „My nie wiemy kto to jest Tarkowski – PAP). Jestem zdziwiony, że go zaproszono i tym co mówił”. Zarówno on, jak i skupieni wokół niego robotnicy, utworzyli stowarzyszenie „Nasz Ursus”, deklarujące pielęgnowanie starych tradycji. (U Chazarów „tradycja”, to bardzo ważna rzecz jest – dopisek autora).
Jeden przez drugiego mówili dziennikarzom, że obecne władze związku w Ursusie nie chcą im nawet wypożyczyć ich starego sztandaru. Na uwagę PAP, że na uroczystościach nie pojawił się były lider „Solidarności” z Ursusa Zygmunt Wrzodak, odpowiedzieli: „nie jest tu mile widziany po tym, jak ludziom wodę z mózgu zrobił”.
To, że Emil Broniarek wzniósł okrzyk, to prawda. Za ten okrzyk, niemal natychmiast po uroczystościach został odznaczony przez prezydenta Kaczyńskiego Orderem Odrodzenia Polski. To że Broniarek nie wie kto to jest Tarkowski to się nie dziwię, bo z Chazarami nie utrzymuję kontaktów towarzyskich. Jednak kilka tysięcy ludzi mnie zna, chociażby dlatego, że kupowali dzieciom książki mojego autorstwa, których wydałem ponad 30. Napisałem też kilkadziesiąt artykułów o Ursusie i Gołąbkach publikowanych w „Gazecie Ochoty, Ursusa i Włoch”, jednocześnie „Woli i Bemowa”, a ostatnio w mazowieckim „Fresh”. Napisałem też kilkaset artykułów do gazet narodowych i katolickich, ale tych nie mógł czytać, bo nie jest katolikiem, a tym bardziej narodowcem. Przynajmniej nigdy w kościele go nie widziałem.
Broniarek jest zdziwiony, że mnie zaproszono, ale ja nie jestem zaskoczony, że co rok przychodzi na uroczystości, twierdząc, że był represjonowany. Mógł być jednym z prowodyrów strajku, ale represjonowany nie był. Przynajmniej ani ja, ani nikt z kolegów nie widział tego osobnika na ścieżkach zdrowia, ani w więzieniu. Wszyscy wówczas represjonowani się znają i utrzymujemy ze sobą kontakty.
Odnośnie Zygmunta Wrzodaka, to ma on w Ursusie bardzo wielu przyjaciół i na uroczystości przyjeżdżał. Jednak w którąś rocznicę po jego sławetnym antychazarskim przemówieniu, podczas uroczystości rzuciła się na niego z mordą i pazurami mame Emila Broniarka, ubliżając mu karczemnie. Baba wykazała się odwagą wielką, toteż za ten pełen heroizmu czyn, została podobnie jak synalek odznaczona Orderem Odrodzenia Polski, tylko że już przez Komorowskiego. Zresztą nie tylko ona. Któregoś roku, Szogun odznaczył 34 „bohaterów Ursusa”, w tym aż jedną osobę w tamtych czasach represjonowaną. Wśród „bohaterów” znalazły się osobnicy, którzy wtedy nosili pieluchy w zębach, a na gówno mówiły papu. Znaleźli się też tacy, których wtedy nie było jeszcze na świecie. Ja się wcale nie dziwię, że Wrzodak nie przyjeżdża do Ursusa, ponieważ sam rzadko na uroczystości rocznicowe chodzę. Ale byłem w roku ubiegłym, bo niemal siłą zaciągnął mnie kolega. W sumie było nas trzech. Na przyjęciu u burmistrza brylowała mame Emila Broniarka i sam pan Broniarek. Inni odznaczeni „bojownicy o wolność i demokrację” siedzieli cicho. Pani Broniarkowa, o wyraźnie semickiej urodzie, obwieszona złotem wyglądała jak choinka, choć jest gruba jak beczka. Wszędzie jej było pełno.
Jak widać, po 10 latach sytuacja się zmieniła diametralnie. Teraz na świeczniku są starsi bracia w lichwie i zwolennicy Pe-ło, a represjonowani za strajk znaleźli się na śmietniku historii. Tyle wywalczył polski robotnik.
Cezary Piotr Tarkowski
________________________________
Żydowskie media o uroczystości w Ursusie
Licznie zgromadzone poczty sztandarowe NSZZ „Solidarność” z całego kraju oraz byli i obecni pracownicy Ursusa uczestniczyli w mszy św., której przewodniczył bp Józef Zawitkowski. Bp powiedział:
Ludzie z Ursusa! Chleba wam już nie braknie, ale brońcie wolności, bo ta nie jest wam dana lecz zadana
Niestety, brakuje Polakom, polskim dzieciom, także chleba – brakuje dzięki Kościołowi, który ręka w rękę współdziałał z syjonistycznym żydowskim imperializmem USA.
„Garbatonose szczury twórcami Solidarności” 
W powagę uroczystości wkradł się dysonans: przemawiający w imieniu protestujących przed 30 laty Cezary Piotr Tarkowski mówił o goryczy bohaterów sprzed lat, którzy dziś wstydzą się za Polskę opanowaną przez „spisek syjonistyczny”. Nie brakowało też innych antysemickich akcentów w jego wypowiedzi. Nazwał przywódców Solidarności „garbatonosymi szczurami”. Przed uroczystym koncertem kończącym ursuskie obchody szef NSZZ „Solidarność” z Ursusa Andrzej Kierzkowski przepraszał za te słowa.
Grupa byłych robotników Ursusa – robotników, czy przygotowana na takie nieprzewidziane sytuacje syjonistyczna banda? – , marginalizowana przez obecne władze ursuskiej „Solidarności” w geście protestu na wystąpienie Tarkowskiego postanowiła złożyć swój wieniec dopiero po zakończeniu uroczystości. Prowokacja! Co on mówi? Kto to jest? Jakim prawem mówi w naszym imieniu? – krzyczeli.
Czerwiec ”76. Ursus: obchody i skandal http://www.archiwum.wyborcza.pl/Archiwum/
Za przeczytanie tego paszkwilu największa żydowska gadzinówka w Polsce chce jeszcze wyciągnąć od Polaków pieniądze – no, ale to jest cecha charakterystyczna żydowskiego kapitalizmu.  – D.Kosiur
więcej:https://wiernipolsce1.wordpress.com/2016/06/25/rocznica-czerwca-1976-w-ursusie/
 

KOMENTARZE

  • Tak,nie ma w Polsce lidera politycznego o zachodnim, narodowym stylu jak Zygmunt Wrzodak.
    .
  • @Seth 11:27:14
    Chyba ci się kompas rozmagnesował i mylisz północ z południem 8-))
  • "drastyczne podwyzki"
    Drastyczne podwyżki sięgające kilkaset procent,geszeft z wymianą pieniądza , "świadectwa udziałowe"i inne chazarskie przewały nie spowodowały do dzisiaj wybuchu gniewu narodu polskiego w tej chazarskie 27 -letniej demo-sracji ...
  • 5*
    Trzeba pamiętać ale nie wolno rozpamiętywać się i popadać w melancholię. Czas zapomnieć na jakiś czas o porażkach bo to ciągłe wspominanie powoduje tylko uczucie bezradności, które zabija u nas chęć do walki.

    Tak właśnie zrobili Polacy podczas meczu ze Szwajcarią. Wiedzieli że popełnili błąd, dzięki któremu Szwajcaria strzeliła gola, ale zamiast się żalić wzięli, zakasali rękawy i starali się nie dopuścić do tego, aby znów stracili bramkę.
  • @Seth 11:27:14
    Tak dla przypomnienia

    W sprawie: kolejnej sprzedaży spółki Ursus




    Kolejny raz spółka Ursus została sprzedana. Pierwszym razem spółkę w sierpniu 2007 roku za rządów Jarosława Kaczyńskiego nabył turecki inwestor, który po kilku miesiącach okazał się bankrutem. Prywatyzacja Ursusa w tym czasie była wielkim skandalem, za który odpowiada były Minister SP Wojciech Jasiński. Obecnie mamy do czynienia z podobnym scenariuszem, ale w wykonaniu innego układu politycznego PO-PSL. Decyzja o sprzedaży udziałów Ursusa na rzecz spółki pana Zarajczyka jest decyzją koleżeńską Jana Burego V-ce Ministra Skarbu Państwa z PSL. Nie sądzę, aby spowodowała ona rozwój Ursusa. Oświadczam, że Jan Bury w roku 2006 będąc posłem na Sejm V kadencji, zwrócił się do mnie osobiście o możliwość poparcia przez mnie nabycia spółki Ursus przez spółkę pana Zarajczyka. Stanowczo odmówiłem Buremu, ponieważ kapitał Zarajczyka był dla mnie nie znany, jego spółka była wówczas konkurencją dla marki Ursus i w związku z tym spodziewałem się że nie będzie zainteresowany rozwojem konkurencyjnej marki. Zarajczyk wówczas nie gwarantował żadnej inwestycji dla Ursusa, ponieważ nie posiadał wystarczającego własnego kapitału co wiązałoby się z zamknięciem fabryki i zwolnieniami pracowników. O ile wiem obecnie sytuacja kapitałowa Zarajczyka nie poprawiła się znacząco, co skutkować może nawet całkowitym zamknięciem produkcji traktorów w Ususie, tak by jedynie powiększyć rynek zbytu dla wyrobów już produkowanych w Dobrym Mieście. Dodatkowo renomowana narodowa marka Ursus trafić może na produkty chińskie wątpliwej jakości.
    Pragnę nadmienić, że gdy zrezygnowałem 10 lat temu z funkcji szefa Solidarności Ursusa, zrestrukturyzowana spółka Ursus była dochodową firmą, przynosiła już niewielkie zyski, była dobrze zarządzana, zatrudnienie miało blisko 2 tysiące pracowników, produkcja traktorów sięgała blisko 7 tys. sztuk rocznie. Niestety, ale rządowy udziałowiec spółki Ursus, państwowy Bumar w wyjątkowy sposób szkodził spółce Ursus, czego efektem była szkodliwa wymiana kierownictwa spółki, następstwem była dotąd nie rozliczona kradzież z fabryki 12 mln zł. z kasy spółki, co roku zmniejszająca się produkcja traktorów, ciągłe zwolnienia pracowników, zaniechanie rozwoju oraz zmiana przeznaczenia gruntów na terenie fabryki Ursusa z przemysłowych na usługowo-budowlane, co w konsekwencji spowoduje podstępnie konieczność wstrzymania produkcji na terenie Ursusa tzn. koniec fabryki traktorów. Przypominam, że zmiana planu przestrzennego zagospodarowania terenów po Ursusie miała miejsce za czasów prezydenta miasta Warszawy Lecha Kaczyńskiego i skoordynowana była z wcześniejszym zakupem za bezcen gruntów Ursusa. Niestety, ale ten scenariusz likwidacji Ursusa od wielu lat wspiera zagubiona zakładowa Solidarność, która stała się klasycznym związkiem przypominający PRL-owskie CRZZ. Wiele strategicznych decyzji podejmowanych przez obecne kilkoosobowe kierownictwo związku było ukrywane przed pracownikami oraz opinią publiczną, miało to miejsce podczas pierwszej sprzedaży spółki ma to miejsce i teraz.
    Mam nadzieję że przyjdzie taki czas, że ci co działają na szkodę polskiego przemysłu, na szkodę polskiej racji stanu odpowiedzą przed wymiarem sprawiedliwości za wyjątkowo szkodliwe działania gospodarcze.
    Tą i wcześniejszą prywatyzacją Ursusa w trybie pilnym powinien skontrolować NIK oraz przeprowadzić śledztwo CBA. Zbadać należy zaniżoną wartość marki Ursus, braku kapitału POL–MOT-u (w radzie nadzorczej Zbigniew Janas i Henryk Goryszewski) na rozwój Ursusa, prywatne powiązania ministra Burego z właścicielem Pol-Mot-u Zarajczykiem, rola Bumaru w powolnym zamykaniu Ursusa w tym przejęcie wiele hektarów gruntów w Ursusie i sprzedaż ich za niewielkie pieniądze.

    Zygmunt Wrzodak
    Były szef ,,S” Ursusa
    Maj 2010 rok
  • @kfakfa 14:53:47
    Tak dla przypomnienia ,,dzieł" Kalsteinów

    Poseł Zygmunt Wrzodak (niez.):
    Niektórym osobom, w tym także działaczom związkowym, naraziłem się tym, że sprawę sprzedaży PZL Mielec skierowałem do Centralnego Biura Antykorupcyjnego, natomiast CBA przekazało sprawę prokuraturze. I w tej sprawie jest prowadzone śledztwo, co więcej – już teraz prokuratura twierdzi, że większość zarzutów podniesionych przeze mnie jest słuszna i zasadna. Klucz do sytuacji związanej ze sprzedażą Mielca jest zawarty w materiale przekazanym nam przez Agencję Rozwoju Przemysłu. Chodzi szczególnie o tezę, cytuję: „w firmie jest bardzo wysoki poziom zadłużenia, głównie wobec Agencji Rozwoju Przemysłu”. I tak sobie przez szesnaście lat funkcjonuje Agencja, otrzymując dotacje ze strony Skarbu Państwa i obracając pieniędzmi. Szczególnie aktywnie Agencja działała pod kierownictwem byłego prezesa, pana Krężla. Natomiast firmy, które potrzebowały natychmiastowej pomocy finansowej, czekały trzy miesiące, rok, półtora roku i więcej. Owszem, pieniądze dochodziły, ale zakład był już na skraju bankructwa. Takich patologii było więcej w okresie 15-letniego panowania prezesa Krężla. Dlatego nazywałem Agencję Rozwoju Przemysłu – Agencją Likwidacji Przemysłu. I oto mamy prywatyzację Mielca wedle rozpisanego scenariusza, do którego należało jeszcze dopasować związki zawodowe i przeprowadzić transakcję sprzedaży spółki. W naiwności mojej sądziłem, że po przyjściu nowego zarządu do Agencji i nowego ministra do resortu skarbu dokonają oni bilansu złej sytuacji PZL Mielec. I spróbują dokonać wspólnie analizy, aby znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego Mielec zawsze tak źle wyglądał pod względem ekonomicznym. Dlaczego nie było zamówień, dlaczego nie odbierano w terminie już zrealizowanego zamówienia, dlaczego w sposób patologiczny zbywano majątek? Dlaczego tolerowano niegospodarność, brak nadzoru i złe zarządzanie? Zakład się kurczył i kurczył aż do takiego skurczonego stanu, w jakim się dzisiaj znajduje. Łatwo więc było wmówić opinii publicznej i pracownikom, że jedynym wyjściem z trudnej sytuacji jest właśnie sprzedaż. A sposób, w jaki sprzedano zakład, opisał pośrednio pan przewodniczący Aleksander Grad, zadając pytania, które w większości ja chciałem zadać.
    Winą za ten stan rzeczy jest brak nadzoru nad Agencją Rozwoju Przemysłu oraz Agencji Rozwoju Przemysłu za tak fatalną sprzedaż mieleckiego zakładu. Dlaczego nowy zarząd ARP wspólnie z kierownictwem resortu skarbu państwa nie dokonał bilansu dotychczasowego funkcjonowania PZL Mielec? Co było przyczyną tak złej sytuacji spółki? Czy może jest prawdą ta hipoteza, która mówi, że kilku pracowników WSK „PZL-Rzeszów” ponad rok temu celowo doprowadziło spółkę z Mielca na dno, aby ten sam właściciel, firma United Technologies Corp., właściciel „PZL-Rzeszów”, mógł za bezcen przejąć PZL Mielec? Pytam więc, czy było takie zdarzenie, że pewni ludzie oddelegowani z Rzeszowa przyszli do pracy w Mielcu po to tylko, aby przygotować sytuację i udowodnić, że Mielec tonie.
    W swoim dokumencie informacyjnym Agencja Rozwoju Przemysłu pisze: „Należy z pełną stanowczością podkreślić, że bez powiązania kapitałowego z silnym inwestorem strategicznym Polskie Zakłady Lotnicze Sp. z o.o. nie miałyby żadnych szans na utrzymanie się na rynku w perspektywie najbliższych kilku lat...” itd. To jest język ministra Kaczmarka i ministra Lewandowskiego. Proszę się nie uśmiechać, ale wiem, ile krzywdy zrobiła Agencja Rozwoju Przemysłu polskiemu przemysłowi. Wiem, bo sam wywodzę się z przemysłu. Może nie ten zarząd ARP, który jest obecnie, ale z całą pewnością jako Agencja tak. I nadal stosujecie jako Agencja te same metody co wasi poprzednicy i używacie tego samego języka. I nawet ci sami doradcy z kancelarii Wardyński i Wspólnicy, którzy wyceniali Polskie Huty Stali, polskie stocznie, Domy Towarowe Centrum i doradzali w prywatyzacjach kolejnym ministrom skarbu państwa. To ci doradcy przygotowywali wycenę prywatyzowanych firm, negocjowali warunki umów prywatyzacyjnych itd., co zresztą poruszył w swoim wystąpieniu pan przewodniczący. Ludzie, o których mówię, są wyjątkowo niewiarygodni i bardzo drodzy. Bardzo drodzy. Pytam więc pana prezesa ARP: ile kosztowało przygotowanie procedury prywatyzacyjnej przez kancelarię Wardyński i Wspólnicy? Moje następne pytanie kieruję do pana ministra skarbu państwa. Czy przeprowadzono inwentaryzację spółki PZL Mielec i jakie zobowiązania ciążyły na spółce? Proszę także o podanie dokładnego stanu zadłużenia na dzień podpisania umowy prywatyzacyjnej. Do czego zobowiązali się w umowie Amerykanie, albowiem często używa się w dokumentach towarzyszących umowie formułki „o ile zgodzi się rząd amerykański”, „o ile ta produkcja będzie uzasadniona ekonomicznie”, „pod warunkiem uzyskania stosownych zgód władz RP i USA”. Rząd polski na pewno się zgodzi, ale rząd amerykański pilnuje swojego interesu, a nie interesów polskich.
    Przejdę teraz do umowy offsetowej, która opiewa na 455.000 tys. zł. W jakim zakresie została zrealizowana ta umowa? Czy Amerykanie będą między sobą realizować tę umowę? Pan minister Paweł Poncyljusz przyznał, iż 50.000 tys. USD zostało zaliczone na poczet offsetu tytułem uzyskania certyfikatu na sprzedaż samolotów SkyTruck w USA. Proszę państwa, to jest nieprawdopodobny skandal. Dlaczego Agencja Rozwoju Przemysłu wyraziła zgodę na to, żeby wyłączność na sprzedaż samolotów SkyTruck w Ameryce Północnej i Południowej przyznano amerykańskiej spółce, która nie kiwnęła palcem, aby sprzedać chociaż jeden samolot. Jakby tego było mało, strona polska nie mogła sprzedawać sama, bo obowiązywała wyłączność dana Amerykanom, w efekcie spółka PZL Mielec nie sprzedając swoich produktów, poniosła wymierne straty.
    Dla mnie jest to ewidentny dowód na to, że to działania celowe doprowadziły do zapaści w przedsiębiorstwie i kłopotów finansowych. To było działanie celowe według wcześniej opracowanego scenariusza. Dlaczego Polska, mówiąc z patosem, pozbywa się za bezcen myśli technicznej i majątku trwałego z branży lotniczej i obronnej? Dlaczego to Amerykanie mają wymyślać technologie, a my mamy składać samoloty albo jakieś części? Liczy się ten naród, który coś opracowuje i projektuje, a potem wdraża w życie i sprzedaje. Dlaczego Polacy mają być pozbawieni tego ważnego instrumentu? To są te zasadnicze pytania, które należy postawić – kiedyś rządom AWS, Unii Wolności i SLD, a teraz rządowi Prawa i Sprawiedliwości. Mimo że są to inne opcje polityczne, metody pozostały te same. Wyprzedaż za bezcen majątku wypracowanego przez pokolenia Polaków. Nie przez komunę, przez rzesze Polaków pod rządami komunistycznymi. Ale mimo to ci Polacy dbali o to i chcieli coś zrobić – urozmaicić, unowocześnić dla własnego społeczeństwa i dla własnej armii. To jednak, co robi się obecnie, jest uzależnianiem się od obcych, rezygnacją z narodowej suwerenności, wręcz działaniem na rzecz utraty niepodległości naszego kraju. Historia pokazała, jak możemy liczyć na innych w najważniejszych dla nas sprawach. Świadczy o tym Jałta, Teheran. Nie chcę być niewolnikiem Sowietów albo Amerykanów . Ale wy, którzy doprowadzacie do takich sytuacji, chcecie być niewolnikami. Część posłów tego Sejmu nie zgadza się na takie rządzenie.
    Dochodzi do tego, że związkowcy oczerniają mnie w mediach, że miałem czelność zwrócić uwagę na to, że jest zła prywatyzacja. Ale kierując się krótkowzroczną polityką zapominają o tym, że 24 miesiące szybko miną i bezrobocie zapuka do firmy. Są to zasadnicze pytania, na które powinien odpowiedzieć minister skarbu państwa. Ale pan minister nie przychodzi. To jest skandal. Na kolejnym ważnym posiedzeniu Komisji Skarbu Państwa nie ma ministra. Za to przychodzą urzędnicy, którzy nie mają nic do powiedzenia i zwalają winę na innych urzędników niższego szczebla. Nie wiem, czy przez ostatni rok chociaż raz był obecny na naszym posiedzeniu pan minister skarbu państwa. Panie przewodniczący, trzeba do marszałka Sejmu wystosować protest w związku z niepoważnym traktowaniem Komisji Skarbu Państwa przez pana ministra Wojciecha Jasińskiego. To jest zachowanie niedopuszczalne.
    I kwestia ostatnia, którą chciałem teraz poruszyć. W związku z debatą na temat realizacji umowy offsetowej dowiaduję się, że odpowiedzialny za umowę offsetową, w tym również za offset w Ministerstwie Gospodarki, jest pan Hubert Królikowski, wcześniej doradca i asystent pana Matraszka. Pan Matraszek jest amerykańskim lobbystą w sprawach samolotu F-16. Panie i panowie posłowie, którzy zasiadali w Sejmie poprzedniej kadencji, do dzisiaj pamiętają słowa byłego szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, pana Barcikowskiego, o bardzo poważnych zarzutach wobec Matraszka. Jak w ogóle można mówić o korzyściach offsetobiorców, jeżeli w odpowiedzialnym za offset ministerstwie zasiada dyrektor związany z offsetodawcą. To jest kolejny nieprawdopodobny skandal. Zapytuję więc pana Królikowskiego, czy był asystentem marszałka Sejmu pana Bronisława Komorowskiego? Jeżeli jest to prawda, to lepiej od razu poddać się i dać społeczeństwu sygnał do rozejścia się. Jeśli takie jest myślenie o sprawach zasadniczych, takich jak obronność czy polska myśl techniczna w branży zbrojeniowej, to lepiej od razu się
  • Bo żyd, Rusek , prusek bo gospodarka nie taka ,
    Każdy biznes wymaga nakładów!! Bez pieniędzy żadnej przędzy!!
    Żeby obiektywnie spojrzeć na procesy polityczne należy spojrzeć na gospodarkę. Inaczej się nie da.
    Polska w PRL -u miała swoje wielkie fabryki przepełnione pracownikami . Było nawet powiedzenie "czy się stoi czy się leży"
    Każda fabryka miała oprócz produkcji wielkie rzesze ludzi w biurach , ci w większości to lojalni głupiego systemu.
    Większość produkcji szła do krajów socjalistycznych.
    We władzach byli ludzie bez pomysłu, bo czym był głupszy i posłuszniejszy to był lepiej doceniany.
    Świat się rozwijał i technologie były na wysokim poziomie.
    A my ? Jak za króla ćwieczka . Te durne pomysły komunistów, bo to byli durnie , nie pozwalali ludziom mądrym zaistnieć. W tych naszych fabrykach robiliśmy złomy, co prawda trwałe.
    Z takimi to władzami wkraczaliśmy w demokracje Z pustego i Salomon......Zachodnie rynki zbytu były zamknięte dla nas .
    Przecież zachód technologicznie był od nas jak księżyc i ziemia.
    Pojawiło się na naszym rynku wielu inwestorów . Zachodni inwestor inwestuje własne pieniądze i musi mieć pewność zysku.
    Tak też się stało że wyprzedawaliśmy te nasze( komusze ) fabryki bo trzeba było przecież zmieniać gospodarkę.
    Zrobiono to źle !
    Można było inaczej dziś to wiemy . Ale nikt nie przerabiał przejścia z gospodarki komunistycznej na demokratyczną.
    Politycy to często ludzie oderwani od rzeczywistości. Jak blogerzy , pismacy.
    Kiedy usłyszałam G Brauna pierwszy raz ujął mnie takim prostym zdaniem. Polska to nie jest kraj który podrywa się do walki na każdy dzwonek!! Podobało mi się ! Tak kiedyś przecież trzeba żyć! Tylko że on jak i inni dzwoni , i dzwoni.
    Zastanawiam się kiedy tak zwani politycy namaszczeni z wykopalisk , przestaną używać dzwonka i dadzą ludziom spokojnie żyć!!
    Mamy być ciągle waleczni odważni ?Zmieniajmy świat ! Bo żydzi , bo Ruski bo pruski bo....
  • @klementyna 22:16:08
    Przez wiele dekad Wydarzenia Czerwca '76 roku były zapomniane i bohaterowie tamtych dni byli przemilczani; dziś ta pamięć jest przywracana - mówiła premier Beata Szydło przed koncertem "Głos Wolności" w Warszawie z okazji 40. rocznicy tamtych Wydarzeń.

    "Polscy robotnicy w spontanicznym i heroicznym buncie powiedzieli: nie bezdusznemu niszczeniu społeczeństwa" - mówiła, wskazując, że protestujący zasługują na szacunek i pamięć. Powiedziała, że ta pamięć jest przywracana. Przypomniała o obchodach Wydarzeń Czerwca zorganizowanych w 2006 r. przez ówczesnego prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego, które - jak podkreśliła - były pierwszymi "tak godnymi uroczystościami".


    - Prezydent Lech Kaczyński rozpoczął przywracanie pamięci, które dziś mamy zaszczyt kontynuować - wskazała.

    Jak mówiła, 40 lat temu komunistyczne rządy postanowiły, poprzez narzucenie polskiemu społeczeństwu swoich decyzji godzących w godność, utrzymać swoją władzę.

    Macierewicz: widzieliśmy plecy sine od pał

    Robotnicy w Czerwcu '76 stanęli w obronie narodu polskiego, za co spotkały ich okrutne represje. Widzieliśmy plecy sine od pał, ludzi, którzy nie byli w stanie chodzić po 68, 96 godzinach pałowania, bicia, torturowania - mówił szef MON Antoni Macierewicz.

    Macierewicz wystąpił przed niedzielnym koncertem z okazji 40. rocznicy Czerwca '76. Jak mówił, naród polski w czasie "okupacji sowieckiej" był spychany na margines nie tylko duchowy i polityczny, ale także ekonomiczny.

    - Miał być siłą roboczą, miał być zasobem niewolniczym dla sowieckiego imperium. Polskie fabryki miały pracować na chwałę i potęgę Związku Sowieckiego, który dążył do władania całym światem - opisywał minister obrony.

    "To była walka nie tylko o kiełbasę"

    Z kolei sekretarz stanu w KPRM Piotr Naimski, również działacz KOR, mówił, że ma uczucie, iż Opatrzność daje mu możliwość przyłożenia ręki do czegoś, co można nazwać sztafetą pokoleń - Polaków myślących o Polsce niepodległej i wielkiej.

    Zaznaczył, że celem komunistów było ugruntowanie władzy, do którego dążyli różnymi sposobami, m.in. poprzez zniszczenie polskiej inteligencji. Naimski powiedział, że komuniści wymyślili "polskich intelektualistów. - Oni byli kupowani, oni byli zachęcani do dworu, niektórzy dali się skusić - mówił minister. Według niego intelektualiści ci wyzbyli się tego, co z definicji jest obowiązkiem i przywilejem polskiego inteligenta - myślenia o Polsce, o tym, co się będzie działo z narodem za 5-10 lat. Naimski podkreślił, że polska inteligencja jednak przetrwała, a jej przedstawiciele w 1976 roku nie zawahali się i stanęli po stronie robotników. Wymienił m.in. adwokatów, którzy bronili protestujących.

    Zarówno Antoni Macierewicz, jak i Piotr Naimski byli sygnatariuszami powołania "Komitetu Obrony Robotników - ofiar represji w związku z wydarzeniami 25 Czerwca 1976".

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Szydlo-przez-wiele-dekad-Wydarzenia-Czerwca-76-byly-zapomniane-Macierewicz-widzielismy-plecy-sine-od-pal,wid,18397058,wiadomosc.html
  • @Wrzodak Z. 18:04:47
    Panie Pośle ,szkoda że Rzeczypospolita tu nie pisze .Pozdrawiam.
  • @Wrzodak Z. 18:04:47
    Panie pośle! Proszę mi wytłumaczyć to zdanie:
    "Wyprzedaż za bezcen majątku wypracowanego przez pokolenia Polaków. Nie przez komunę, przez rzesze Polaków pod rządami komunistycznymi."
    Bo, moim zdaniem w Polsce nie było komuny ani rządów komunistycznych.
    Nikt na świecie nie dorósł i nie dorośnie do idei komunizmu.
    Nawet Chiny Ludowe, w których rządzi niepodzielnie Komunistyczna Partia Chin, nigdy nie osiągną idei komunizmu, gdzie wszyscy ludzie będą mieć po równo największego szczęścia jak w niebie.
    I proszę mnie wyprowadzić z błędu w pytaniu: czy Chiny komunistyczne oddałyby zakłady Ursus czy Mielec w łapy "nie komunistów"?
  • @Husky 23:10:12
    Przecież ja mam największy chyba szacunek dla tych co walczyli . To moja młodość . I chwała właśnie dzisiejszym politykom że oddają im hołd lata 79
    Ja raczej opisuje sytuacje gospodarcza ,a nie polityczna po roku 89.
    I nie bez kozery .
    Bo mieliśmy znowu nowych bohaterów i oni czują się pokrzywdzeni.
    Też wierzyli w swoja walkę. Tylko ekonomia to zgoła coś innego.
    Dziś nie jest dzień na to kto był lepszy .
    Dziś musimy wykonać swój narodowy obowiązek ponad podziałami .
    Mamy inne czasy inna rzeczywistość i szanujmy to .
    Gdyby nie było Kaczyńskiego i innych nie było by hołdu!
  • @klementyna 23:36:09
    //Gdyby nie było Kaczyńskiego i innych nie było by hołdu!//
    też tak uważam
    Dobranoc
  • @Husky 23:10:12
    ... ooo Naimski kumpel min.Maaa.,co wsadzają teraz "antysyjonistów" do więzienia - te dwa typy na swoich listach kapusiów SB z '92 r. taaakiego kapusia jak "Stolzman'a " szefa SLD nie umieścili... uuuhhh.

    Dlaczego,bo pracują dla... Mossadu
  • @Repsol 23:22:17
    ...pewnie byś go banderowsko-pisowską siekierą pooociągnął jako admin z Husky'm... he,he,he...
  • @lorenco 23:27:40
    ...dobrze,że wami polskimi ciemnymi komunistami rządziło BP KPZR na Kremlu,na pierestrojkę,to nigdy byście nie wpadli.
  • @Husky 12:39:09
    ...niech ci Szydłoooo da na upowską, wschodnią, popisową siekierę.
  • @Seth 16:11:25
    Wypuścili cie już
  • @Husky 17:34:48
    ...he,he,he... banderowsko-popisowa KOR-owska (blisko?)wschodnia sitwa,to raczej zamyka anty-banderowcówi,ant-syjonistów niż wypuuuszcza.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30