Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
530 postów 1734 komentarze

WPS

stanislav - narodowiec, realista, wielopokoleniowy łodzianin, demaskator antypolskiej obłudy

Czy można strzelać do dziennikarzy?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nie ma bardziej oddanych i zażartych „psów wojny” niż dziennikarskie prostytutki obojga płci.

Na tytułowe pytanie, w pierwszym odruchu odpowiemy z oburzeniem – nie, w żadnym wypadku, to barbarzyństwo. W pierwszej, niemal instynktownej reakcji społecznej – obecność dziennikarzy, chociażby na terenie konfliktów wojennych, etnicznych, kulturowych, religijnych, na obszarze całego świata, to możliwość zapoznania opinii publicznej z wydarzeniami, które chociaż z dala od nas, kształtują naszą wrażliwość na zło, przemoc, biedę, wyzysk, nietolerancję…, ale czy na pewno?

Po chwili zastanowienia odpowiedź na pytanie: czy można strzelać do dziennikarzy, korespondentów radiowych, telewizyjnych, pracowników agencji informacyjnych, blogerów portali społecznościowych- nie jest jednak taka prosta.

Przed kilkoma dniami niemal wszystkie media użalały się nad losem dziennikarki, Bianki Zalewskiej, postrzelonej na terenie działań wojennych w Donbasie. Kim jednak jest Bianka, kim są dziesiątki, czy setki jej podobnych dziennikarzy, na usługach światowych magnatów dezinformacji i manipulacji?

Furorę w debacie politycznej robi pojęcie „wojny informacyjnej”. Nie może to dziwić, gdyż wojna informacyjna, to nic więcej jak zwykła wojna prowadzona za pomocą środków masowej informacji oraz całego systemu edukacyjno-wychowawczego, która tzw. miękką drogą, co nie znaczy, że nie drastyczną – prowadzić ma do zminimalizowania kosztów użycia tradycyjnych, tzn. twardych środków i metod prowadzenia wojny.

W powyższym rozumieniu dziennikarze – ci zaangażowani przez światowych magnatów prasowych, powiązanych z globalistycznym kompleksem finansowo-militarnym – to najemni żołnierze „wojny informacyjnej”. Ich przekaz medialny, ich aktywny współudział w manipulacji świadomością społeczną, próba wpływania na świadomość i morale przeciwnika, wychowywanie przyzwolenia dla użycia twardych środków wojskowych wobec przeciwnika- jest również skuteczne i groźne w sensie efektów stosowanych środków prowadzenia wojny, jak rakiety, czołgi, czy oddziały specjalne.

Rozumiemy pojęcie „psy wojny”, określające zażartych, instynktownych, oddanych swej służbie najemnych żołnierzy lub szeregi sfanatyzowanych , zmanipulowanych ochotników, wykonujących rozkaz płatników lub ideologów.

Muszę przyznać, że nie ma bardziej oddanych i zażartych „psów wojny” niż dziennikarskie prostytutki obojga płci.

Psi, skundlony dziennikarz, najemny żołnierz wojny informacyjnej – czy zasługuje na immunitet i specjalną ochronę?! Odpowiedzmy sobie uczciwie. Moim zdaniem- NIE!

 

PZ

 

 

 

 

 

 

Post scriptum

 

Espreso TV (ukr. Еспресо TV) – ukraińska prywatna telewizja internetowa, uruchomiona 25 listopada 2013 roku. Jej właścicielką jest Łarysa Kniażyćka, która jest żoną znanego ukraińskiego deputowanego do parlamentu Mykoły Kniażyckiego z frakcji Batkiwszczyna[1].

Stacja transmituje na żywo protesty prosto z Euromajdanu[2].

Program współtworzy członek rady nadzorczej TVN – Michał Broniatowski[3]. Zajmuje się emisją w serwisie YouTube i pozyskiwaniem pieniędzy.

Z relacji Espreso TV korzysta m.in. TVNCNNTVP InfoThe Washington Post, czy Reuters[4].

 

Za: http://pl.wikipedia.org/wiki/Espreso_TV

 

 

Z TVN-u na Majdan. Polak współtworzy niezależną telewizję newsową na Ukrainie

Espreso TV od trzech miesięcy nadaje na żywo z Kijowa i wykorzystuje dramatyczną koincydencję. – Wydarzenia na Majdanie są dla naszego kanału newsowego tym, czym był 11 września dla TVN24 – mówi DZIENNIK.PL Michał Broniatowski. Niezależny kanał informacyjny walczy o finansowanie.

Start kanału szykowano od połowy zeszłego roku. Plan zakładał, że Espreso TV (wcześniej Nowyny TV, ale nazwę zmieniono z powodu obiekcji ukraińskiego regulatora, który uznał, że jest za mało oryginalna) zacznie nadawać 25 listopada 2013 roku.

Cztery dni wcześniej ukraiński parlament ogłosił, że wstrzymuje przygotowania do umowy stowarzyszeniowej z UE. Mieszkańcy stolicy wyszli na Majdan, a nowa telewizja newsowa ruszyła z nadawaniem na żywo. Już pierwszego dnia zaistniała w zagranicznych mediach, także w Polsce.

Dziś z relacji Espreso TV korzysta Reuters, CNN, „Washington Post” czy nasz TVN 24 BiŚ.

Stacja jest projektem deputowanego ukraińskiej partii Batkiwszczyna (Ojczyzna), Nikołaja Kniażyckiego. 99 proc. akcji w Espreso TV należy do jego żony, Larisy Kniażyckiej. Były ukraiński dziennikarz zaionwestował własne pieniądze, a nawet oddał dziennikarzom swoje mieszkanie. W piwnicach powstały studia i montażownie, w pokojach na parterze mieszczą się redakcje.

To właśnie Kniażycki latem ubiegłego roku ściągnął do Kijowa Broniatowskiego i mianował go członkiem rady redakcyjnej. To jedyny Polak w ponad 100-osobowej stacji. Odpowiada za emisję w serwisie YouTube i pozyskiwanie pieniędzy.

Broniatowski jest członkiem rady nadzorczej TVN, wcześniej zasiadał też w radzie nadzorczej Grupy Onet, był pierwszym dyrektorem polskiego przedstawicielstwa Reuters i wiceszefem rosyjskiej agencji Interfax International Information Group. Z Kniażyckim znają się jeszcze z czasów, gdy próbowali stworzyć ogólnokrajowy dziennik w języku ukraińskim. Wtedy się nie udało z powodu inwestora, który wycofał się z projektu. Broniatowski ma nadzieję, że tym razem będzie inaczej.

- Wydarzenia na Majdanie mogą przesądzić o sukcesie kanału, ale są też naszym problemem - przyznaje Broniatowski. Na placu w Kijowie i wszędzie tam, gdzie dochodzi do starć codziennie, 24-h na dobę stacjonują dwie ekipy z profesjonalnymi kamerami. W efekcie niemal połowa ze 108-osobowego zespołu pracuje tylko i wyłącznie przy relacjonowaniu protestów i starć na ulicach stolicy Ukrainy.

Kanał nadaje na satelicie Astra 4A – tak jak telewizja Biełsat – ale na podstawie licencji łotewskiej, bo nie dostał koncesji od ukraińskiego odpowiednika KRRiT.

To duży problem, bo brak lokalnej licencji powoduje, że nie możemy wejść do kablówek, a ogromna większość mieszkańców dużych miast ogląda telewizję w sieciach kablowych.

- Nadajemy też na żywo w sieci. W okresach najwyższego natężenia widownia przekracza 200 tys. osób - mówi Broniatowski.

Na wyświetlanych przy relacji na You Tube reklamach stacja zarabia grosze, dlatego stara się o zewnętrzne finansowanie, w postaci dotacji – Ustawiają się co prawda kolejki inwestorów, ale to na Ukrainie oznacza utratę niezależności. My jej nie chcemy stracić, ale przez to mamy kłopoty - mówi Broniatowski.

Dlatego złożyli kilkanaście wniosków z prośba o dofinansowanie – do UE, ale też innych instytucji, m.in. z USA.

Za: http://wiadomosci.dziennik.pl/media/artykuly/451450,michal-broniatowski-wspoltworzy-epreso-tv-na-ukrainie.htm

 

 

Espreso TV – niezależna telewizja podbija internet

 

Niezależna ukraińska telewizja internetowa Espreso TV stała się fenomenem. W trakcie wydarzeń na kijowskim Majdanie jej przekazy śledziły w internecie miliony ludzi również poza Ukrainą. W „Sygnałach dniach” spotkanie z jednym z jej twórców.

Na razie telewizja Espreso TV czeka na licencję, żeby móc nadawać w sieciach kablowych. Bo dotychczas może docierać jedynie do internautów.

O godz. 8.15 w radiowej Jedynce Michał Broniatowski , dziennikarz, który jako jedyny Polak buduje niezależną ukraińską telewizję Espreso TV

Wcześniej o godz. 7.15 hydrolog dr Jarosław Suchożebrski .

„Sygnały dnia” na antenie Jedynki od poniedziałku do soboty między godz. 6.00 a 9.00. Zapraszamy!

(ag)

 

Za: http://www.polskieradio.pl/7/15/Artykul/1075752,Espreso-TV-niezalezna-telewizja-podbija-internet

 

Espreso TV już legalnie z Astra 4A

 

 

Ukraiński kanał Espreso TV uzyskał licencję na nadawanie satelitarne na okres 10 lat, podała Narodowa Rada Ukrainy na swojej stronie w portalu Facebook. Mimo, iż emisja kanału na satelicie ASTRA 4A (4,8°E) była nielegalna od samego początku, tj. 25 listopada 2013 roku, to regulator medialny postanowił przymknąć oko. W tym czasie działającemu bez licencji Espreso TV udało się zawrzeć umowy na dystrybucję w platformach satelitarnych i sieciach kablowych.

Co więcej, jeden z byłych członków Narodowej Rady domagał się przerwania bezprawnej transmisji do czasu wydania stosownych dokumentów. Kwestia ta jednak nie była rozpatrywana.

Wcześniej właściciel Espreso TV, Nikołaj Kniażycki, podawał, że jego kanał działa według łotewskiej koncesji na bazie konwencji o nadawaniu transgranicznym, którą podpisała Ukraina. Przypomnijmy, że nadawca kilkakrotnie starał się o wydanie pozwolenia i zawsze poprzedni skład Rady mu odmawiał.

Informacyjny Espreso TV powstał z inicjatywy Nikołaja Kniażyckiego, znanego ukraińskiego deputowanego z frakcji Batkiwszczyna (Ojczyzna). Kanał z emisją testową wystartował późnym wieczorem 25 listopada ub.r. na satelicie Astra 4A (4,8°E)

  • źródło: korrespondent.net

.
Michał Broniatowski: Espreso TV to fenomen dla ludzi z Google. Takiego przypadku jeszcze nie mieli

- Nasza stacja to po prostu rewelacja z punktu widzenia Google! Jeszcze takiego przypadku jak my nie mieli. Dla nich to zupełnie nowe doświadczenie, że telewizja newsowa może osiągnąć taki zasięg – mówi Michał Broniatowski, dziennikarz, który jako jedyny Polak buduje niezależną ukraińską telewizję Espreso TV.

Czym różni się dziennikarstwo na Ukrainie od dziennikarstwa w Rosji? Jeśli chodzi o dziennikarstwo w wydaniu rosyjskim, to od ukraińskiego nie różni się prawie wcale. Oczywiście w tym negatywnym sensie. Mam na myśli warunki do uprawiania zawodu. Na Ukrainie główne stacje telewizyjne i prasa – przynajmniej tak było dotychczas – są bezpośrednio kontrolowane przez oligarchów. A za ich pośrednictwem przez władze.

Działał tam system tak zwanych temników. Jaki system? Jeszcze za dawnych czasów, czyli za prezydenta Kuczmy, temniki były rozsyłane faksem do wszystkich redakcji. Obecnie robi się to raczej za pośrednictwem telefonu. Dziennikarze dowiadują się, o czym i jak pisać, a o czym nie. W każdym razie teraz system przestanie działać. Czy na pewno tak się stanie? Tego do końca nie wiadomo. Ale z pewnością skutkiem rewolucji będzie to, że dziennikarstwo stanie się bardziej zbliżone do standardów, jakie znamy my, a nie Rosjanie. Mówi się, że macie Państwo problemy finansowe. A podobno są całe kolejki inwestorów. (śmiech) Z tymi inwestorami to oczywiście metafora. Rzecz jasna znalazłoby się wielu chętnych, żeby kupić gotową stację telewizyjną. Tyle że od samego początku naszym założeniem było stworzenie niezależnej telewizji o profilu liberalno-demokratycznym, bez pozamerytorycznych nacisków. To powoduje, że nie chcemy żadnych inwestorów, którzy mają wystarczająco dużo pieniędzy, żeby finansować taką operację. Ale skoro ich nie chcemy, to oznacza problemy finansowe. W mediach na Ukrainie albo jest się pięknym i bogatym, albo jest się dziennikarzem. Jak Espreso, jako firma, zamierza wybrnąć z tej sytuacji? Teraz będzie troszkę łatwiej. Przede wszystkim liczę na to, że uzyskamy licencję. Kiedy to się stanie, będziemy mogli zaistnieć w sieciach kablowych. A na Ukrainie w dużych miastach 90 proc. sygnału telewizyjnego jest rozprowadzana za pośrednictwem kabla. Więc to kluczowa sprawa żeby znaleźć się w kablu, bo obecność na satelicie nie wystarcza. Mam nadzieję, że kiedy dobrniemy do tego celu, prędko znajdziemy się w panelach badających ratingi i zaczniemy zarabiać normalne pieniądze za reklamy. Wystarczy 1 proc. widowni. Wówczas taka operacja jak nasza zaczyna się opłacać. A co z przekazem internetowym? Ku kompletnemu zdziwieniu analityków Google w ciągu zaledwie trzech miesięcy działania uzyskaliśmy około miliona unique users. W tej chwili mamy niemal 140 tys. subskrybentów. To zupełnie niebywały wynik, jeśli chodzi o newsowe kanały na YouTube. Ale w dalszym ciągu nie jest to widownia pozwalająca, żeby firma na siebie zarabiała. Przy takiej oglądalności w serwisie można zarobić kilka tysięcy dolarów miesięcznie. Jeśli chodzi o potrzeby stacji telewizyjnej, to zdecydowanie nie jest wystarczająca kwota. Pan zajmuje się YouTube i pozyskiwaniem funduszy. Nasza stacja to po prostu rewelacja z punktu widzenia Google! Jeszcze takiego przypadku jak my nie mieli. Dla nich to zupełnie nowe doświadczenie, że telewizja newsowa może osiągnąć taki zasięg. Zresztą to nie tylko my, bo jest jeszcze druga stacja, Hromadske Telebachenie. Właśnie te dwa kanały osiągnęły ogromny sukces.

Nie chciałbym, żeby to źle zabrzmiało, ale wydarzenia na Majdanie niewątpliwie pomogły Espreso TV. To mało powiedziane, że pomogły. Jak dokładnie tworzyliście transmisje live? Na miejscu były dwie profesjonalne kamery. Myśmy mieli dwa stanowiska. Jedno z nich znajdowało się na zwyżce naprzeciwko sceny, drugie na samej scenie. Łączność uzyskaliśmy dzięki technologii używającej trzech SIM kart naraz.

Ze studia publikowaliśmy nasz sygnał na YouTube. Jednocześnie odbywała się transmisja satelitarna, która była możliwa dzięki licencji łotewskiej. Najpierw musieliśmy wysłać sygnał kablem do Rygi, potem był już tylko satelita. Dodam tylko, że chodzi o Astrę 4A, która jest mało używana na Ukrainie. Ale mieliśmy przyjemność znaleźć się tam tuż obok Biełsatu. Zespół Espreso TV liczy ponad sto osób? Wszyscy zatrudnieni, w tym kierowcy, to 108 osób. Z tego na Majdanie bezpośrednio i bez przerwy było zaangażowanych ok. 40 osób. Transmisja i ogólnie praca w tym miejscu były bardzo absorbującym zajęciem. Do tego trzeba wziąć pod uwagę chociażby mróz i choroby. Zresztą siły całej stacji były skoncentrowane na transmisji z Majdanu. Co prawda w studiach Espreso TV odbywały się też rozmowy, ale to tylko ułamek naszej pracy. Rozumiem, że współpracujecie z zawodowcami i wypłacacie jakieś pensje? Oczywiście, to normalna redakcja. Wszyscy dostają pieniądze. Żeby zatrudnić dziennikarza na Ukrainie, trzeba mu płacić mniej więcej tyle co w Polsce albo porównywalnie. To dość duży finansowy wysiłek – zapłacić dziennikarzom. Nie ma jednak mowy o żadnej działalności społecznej. Mówimy o kosztownym przedsięwzięciu, które mimo wszystko i w porównaniu z innymi jest bardzo tanie. Jak na Ukrainie robi się Espreso? Poproszę o praktyczny przepis od kuchni. Studio Espreso TV funkcjonuje w mieszkaniu. To parter mający jakieś 120 mkw. W środku są trzy pokoje, które zamieniliśmy na redakcję. Na dole jest piwnica o tej samej powierzchni. Tam mieszczą się dwa malutkie studia i montażownia. Obie kondygnacje i pomieszczenia, które się tam znajdują, zostały wyremontowane na potrzeby telewizji. Studia są w miarę profesjonalne. Mamy stałe oświetlenie i stacjonarne kamery. Jest też reżyserka, która obsługuje dwa studia naraz. Biuro Espreso TV to chyba duży gest ze strony pana Kniażyckiego? Dosłownie i w przenośni. To nie gest, tylko ogromna inwestycja. Poświęcił na to właściwie wszystkie swoje oszczędności oraz własne mieszkanie, które jest częścią aktywów tej telewizji. Dla osoby prywatnej to ogromne przedsięwzięcie. Założenie jest takie, że ma zachować nad tym kontrolę. Czyli inwestorów można dopuścić jedynie do 49 proc. akcji firmy. Na razie 99 proc. należy do małżonki pana Kniażyckiego. Tak, 1 proc., jest w rękach redaktora naczelnego Vadima Denisenki. Mógłby mi Pan powiedzieć, skąd się panowie znacie z Nikołajem Kniażyckim? Znamy się od lat 90. On był członkiem Rady ds. Radia i Telewizji w Ukrainie. Ja byłem wtedy członkiem rady nadzorczej ITI, za czasów gdy powstawał TVN. Poznaliśmy się dzięki współpracy służbowej. W 2004 r. zaprosił mnie do projektu pierwszej ogólnoukraińskiej codziennej gazety w języku ukraińskim. Proszę sobie to wyobrazić: dwanaście lat po odzyskaniu niepodległości, ktoś w końcu wpadł na taki pomysł! A do tego czasu Ukraina była w moskiewskim kręgu informacyjnym. Nie tylko obowiązywał język rosyjski, ale najważniejsze newsy też były stamtąd. Jednym z dokonań pomarańczowej rewolucji było to, że ten trend się odwrócił.

Jest Pan jedynym Polakiem w ekipie Espreso TV? Jest jeszcze dziewczyna, która jest żoną Polaka. Prowadzi studio, nazywa się Maria Petraniuk-Górska. Najnowsza ukraińska rewolucja wreszcie się skończy. I co dalej? Będziemy działać tak jak od początku zaplanowaliśmy. Zostaniemy informacyjną stacją newsową, która nadaje przez 24 godziny na dobę. Nasza telewizja ma pracować mniej więcej jak TVN24. W planach są po prostu normalne media. Chcemy zrobić telewizję w rozmiarze takim jak TVN24 BiŚ. Dlaczego zainteresowały Pana akurat media na Ukrainie? Zostałem po prostu zaproszony przez Kniażyckiego. To była kurtuazja z Pańskiej strony? On po prostu potrzebował fachowców. Byłem mu potrzebny także dlatego, że szukał kogoś z Unii Europejskiej, żeby utrudnić ówczesnym władzom atak na stację. Bo jednak trudniej było zaatakować firmę do której należał ktoś z tej strony świata. Potrzeba było też standardów redakcyjnych. Odpowiedniego newsroomu chociażby. Do tego się przydałem. Z wielką radością tworzę coś nowego. Lepszej roboty nie ma. Michał Broniatowski jest obecnie członkiem rady nadzorczej TVN, wcześniej zasiadał też w radzie nadzorczej Grupy Onet. Podczas swojej kariery zajmował fotel dyrektora polskiego przedstawicielstwa Reuters i był wiceszefem rosyjskiej agencji Interfax Information Group. Obecnie tworzy ukraińską telewizję niezależną Espreso TV, która transmitowała live wydarzenia z Majdanu. Z relacji stacji korzystają takie media jak Reuters, „Washington Post” czy TVN 24

Czytaj więcej: http://www.polskatimes.pl/artykul/3349481,michal-broniatowski-espreso-tv-to-fenomen-dla-ludzi-z-google-takiego-przypadku-jeszcze-nie-mieli,id,t.html

 

 

Resortowy synalek na Majdanie

Smok Gorynycz, ndz., 23/02/2014 – 21:49

Od trzech miesięcy nadaje z kijowskiego Majdanu. Jest na barykadach, na linii ognia, w szpitalach. Przekazuje relacje, dźwięk i obraz. Dostarcza materiałów Reutersowi, CNN, TVN… Porusza, wzrusza, kształtuje postawy i opinie. Niezależna telewizja Espreso. Wśród jej założycieli i najważniejszych redaktorów jest Polak. Michał Broniatowski. „Broniatowski jest członkiem rady nadzorczej TVN, wcześniej zasiadał też w radzie nadzorczej Grupy Onet, był pierwszym dyrektorem polskiego przedstawicielstwa Reuters i wiceszefem rosyjskiej agencji Interfax International Information Group.” W Espreso.tv odpowiada za najważniejszy obecnie przekaz internetowy w serwisie YouTube oraz za „pozyskiwanie pieniędzy„.http://wiadomosci.dziennik.pl/media/artykuly/451450,michal-broniatowski-

Michał Broniatowski.

Syn Mieczysława i Henryki Broniatowskich.

Mieczysław Broniatowski – pochodzenia żydowskiego. W 1935 został skazany na półtora roku więzienia za działalność komunistyczną. Udział w wojnie domowej w Hiszpanii, w 1943 r. wstąpił do 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, gdzie został szefem Wydziału Personalnego Zarządu Polityczno-Wychowawczego. 1 sierpnia 1944 przekazany do dyspozycji szefa Resortu Bezpieczeństwa Publicznego Stanisława Radkiewicza. Po 1945 był kierownikiem Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Warszawie, z ramienia którego organizował struktury powiatowe UB m. in. w Płocku i wojewódzkie w Rzeszowie. Otrzymał stopień majora w Ludowym Wojsku Polskim. Był dyrektorem Centralnej Szkoły Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w Łodzi, dyrektor Biura Społeczno-Administracyjnego URM, dyrektor Departamentu Społeczno-Administracyjnego MSW. Uchwałą Prezydium KRN z 17 września 1946 odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi.

Henryka Broniatowska – W okresie II wojny światowej przebywała w Związku Radzieckim, od 1943 służyła w Ludowym Wojsku Polskim jako oficer polityczno-wychowawczy. W latach 1946-1947 była Dyrektorem Domu Propagandy PPR w Łodzi, a następnie pracownikiem Wydziału Propagandy KC PZPR. W ramach tej ostatniej funkcji nadzorowała powstanie Klubu Krzywego Koła, a w maju 1956 weszła w skład jego zarządu. Od 1958 do 1968 pracowała jako zastępca redaktora naczelnego wydawnictwa „Iskry”. Była także pracownikiem wydawnictw „Nasza Księgarnia” i Krajowej Agencji Wydawniczej. Była pomysłodawcą serii „Poczytaj mi mamo”, „Od Książeczki do Biblioteczki”, „Reportaż ze Znaczkiem Pocztowym”, „Szczęśliwa Siódemka”. Tłumaczyła literaturę rosyjskojęzyczną, w 1955 odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi.

Espreso.tv. Wiarygodne, obiektywne, szeroko cytowane źródło informacji o Majdanie. Tylko z Olesią się ciut, ciut pośliznęli. Najpierw umarła, potem robiła sobie uśmiechnięte fotki, potem została ranna. Ale cały czas, bez przerwy nadawała na twitterze… Cóż: eto prosta oszybka, human error. Ważne, że dziś wszyscy jesteśmy Ukraińcami. Michał Broniatowski, syn Mieczysława i Henryki, wpływowy redaktor espreso.tv również.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Mieczysław_Broniatowski

http://pl.wikipedia.org/wiki/Henryka_Broniatowska

  • Smok Gorynycz’s blog
  • Michał Broniatowski
    Niezależny Członek Rady Nadzorczej, Member of the Strategic and Content Committee
  •  
  • Michał Broniatowski został mianowany do rady nadzorczej 28 października 2009 r. W latach 1994 – 2005 pełnił funkcje niezależnego dyrektora i niezależnego członka rady nadzorczej Grupy ITI. W latach 2001 – 2005 członek Rady Nadzorczej Onetu. Od 2003 r. do maja 2009 r. dyrektor i członek zarządu Interfax International Information Group (“IIIG”), największej, międzynarodowej, agencji informacyjnej działającej w Rosji, krajach byłego Związku Radzieckiego, Chinach i głównych krajach Europy Wschodniej. Obecnie jest prezesem rady nadzorczej Interfax Central Europe Ltd. W latach 2002-2003 pełnił funkcję konsultanta w Telekomunikacji Polskiej S.A. i w Edipresse Polska, polskiej filii szwajcarskiego wydawnictwa Edipresse. Od stycznia 2001 do marca 2002 był wice-prezesem ITI Management i dyrektorem ds. nowych mediów. Od 1985 roku do końca 2000 pracował w Reuters, międzynarodowej agencji informacyjnej. Pracę rozpoczął jako polski korespondent, zakończył jako Dyrektor Przedstawicielstwa Reuters w Rosji. Od lipca 2009 jest Dyrektorem Generalnym spółek z o.o. Polski Terminal Finansowy oraz Mount Tarango. Jest magistrem filologii – absolwentem Katedry Iberystyki na Uniwersytecie Warszawskim. Uczestniczył w kursach w University of Columbia, London Business School i University of Michigan.
  • http://www.iti.pl/index.php/management/

 

Bianka Zalewska w akcji

 

[embed]https://www.youtube.com/watch?v=MCg76eFsacY[/embed]

 

 

[https://www.youtube.com/watch?v=0qKuwj8bj0w[/embed]

 

 

[https://www.youtube.com/watch?v=OtMZo1qFoTk[/embed]

 

 

[https://www.youtube.com/watch?v=Fv_UM4gDbE0[/embed]

 

 

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=qYdTNcsVUac]

 

 

więcej: https://suwerenna.wordpress.com/2014/08/01/czy-mozna-strzelac-do-dziennikarzy/

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

KOMENTARZE

  • @
    Strzelać.
    Choćby dlatego, aby sami oni wiedzieli, czym jest wojna.
  • WPS
    „Czas obalić kolejną manipulację.

    Jak wszyscy wiecie, ostatnimi dniami polskojęzyczne media żyły sprawą „polskiej” dziennikarki relacjonującej wydarzenia na Ukrainie, niejakiej Bianki Zalewskiej i jej „ran wojennych”. Po pierwsze, ta pani nie jest Polką tylko rodowitą Ukrainą dysponującą polskim paszportem, język polski nie jest jej językiem ojczystym. Po drugie, nie relacjonowała wydarzeń na Ukrainie lecz realizowała filmy propagandowe sławiące „Armię Ukraińską”. Na froncie przebywała pod eskortą żołdaków Ukraińskich, nosiła mundur i relacjonowała wydarzenia widziane okiem Prawego Sektora. Polskiej opinii publicznej jest przedstawiana jako polska dziennikarka co jest kłamstwem, ta pani współpracuje z polskojęzycznymi mediami ale jest rodowitą Ukrainką.”

    http://www.youtube.com/watch?v=H4-9ipfR6HI

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031